Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strajk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strajk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 listopada 2020

Teorie spiskowe 2020 – Terroryści, ekstremiście i cała reszta

 


.

Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....

Niedawno doczytałam się w sieci, iż rozprzestrzenianie się wiadomej zarazy spowodowane jest działalnością terrorystów, ekstremistów i wszelkich zorganizowanych grup przestępczych typu Cosa Nostra, Narcos i Gang spod Wólki Krzywej.

Dawniej taki terrorysta musiał kupić lub skonstruować bombę. A z taką bombą to nigdy nie wiadomo co się stanie, gdzie kiedy i kogo wysadzi w atmosferę. Trzeba ją przenosić, podnosić, przekazywać i umieścić. Przekonał się o tym bohater powieści Andrzeja Struga z 1910 roku pt. „Dzieje jednego pocisku”, które to dzieje zostały sfilmowane przez Agnieszkę Holland w 1980 roku pod podobnym tytułem z dopiskiem „Gorączka”.

Przenoszenie wiadomego wirusa jest znacznie bardziej proste.

Wystarczy zwinąć kilka testów, przetestować członków organizacji i wysłać w tłum takiego zakażonego. Oczywiście najlepiej takiego bezobjawowego, bo ten nie wzbudza podejrzeń. Człek kaszlący, smarkający i łapiący się za głowę wzbudza dziś o wiele więcej niepokoju niż terrorysta w masce. Wszak maski nosimy wszyscy, co wcale nie oznacza, ze jesteśmy członkami podejrzanej bojówki.

Idzie więc taki terrorysta do takiego na przykład kościoła. Śpiewa głośno, oddycha swobodnie i rozsiewa koronę na wysokościach. Robota lekka, łatwa i przyjemna. Jako że w kościołach najwięcej jest tych, w których wirus jest skierowany, znaczy się seniorów, terrorysta zadanie wypełnia bez jednego strzału.

Działanie terrorystyczne może się również odbyć bez konieczności kradzieży testów. Ważne! Jedno przestępstwo mniej! Wystarczy znaleźć takiego bezobjawowego i za drobną opłatą wysłać go do miejsca zgromadzenia licznego. Zawsze można mu jakiś kit wcisnąć, że niby o jakiś zakład o piwo chodzi, że teściową trzeba przestraszyć...

W każdym razie działania terrorystyczne ograniczają się do niezbędnego minimum. Najważniejsze to znaleźć tłum.

Z tym wiadoma wataha też nie ma problemu. Jest aktywna w mediach społecznościowych. To właśnie takiej zorganizowanej grupie przestępczej zawdzięczamy powstanie koalicji anykowidowej i antyszczepiennej. Według cytowanej przeze mnie teorii spiskowej są one „w prosty sposób wykorzystywane do inspirowania terroryzmu”(...) mogą być wykorzystywane do motywowania do ekstremalnych i niebezpiecznych działań.”

Jak wynika z powyższej teorii w Polsce spadkobiercy gangu Olsena nie patyczkują się. To oni stoją za zorganizowaniem Strajku Kobiet i Marszu Niepodległości.

Niektórzy dopatrują się ich aktywności także w działaniach szpitala na Stadionie Narodowym.... Tym razem w dezorganizacji jego działania...


środa, 17 lipca 2019

Rekrutacja i rady




Mam mieszane uczucia. Dotyczące rekrutacji do szkół średnich przed tzw. podwójny rocznik. Wiem, że sposób przeprowadzenia reformy, przepraszam – tzw. reformy oświaty – jest do du... znaczy się do bani. I tu nie ma nad czym dyskutować. Ale zastanawia mnie co innego...

Ogólnie, statystycznie przygotowano w szkołach średnich więcej miejsc niż ogólna, statystyczna liczba absolwentów gimnazjów i podstawówek. 

Ogólnie nie powinno być z tym problemów.

W telewizji taki facet z takiego Chełma mówi, że dowiedziawszy się, iż w jego miejscowości w szkole X byli kandydaci do trzech klas, a planowano dwie, postanowił utworzyć ową trzecią. Stojący obok faceta minister uśmiechnął się na zasadzie „Można? Można!”.

I tu wiem, większość też wie, że nie wszędzie można. Budynki szkolne nie są z gumy. A salki katechetyczne norm nie spełniają. A nawet gdyby spełniały, to czy wiadoma firma pozwoliłaby na nauczanie w nich takiej biologii i teorii ewolucji?

Ale przyjrzyjmy się, gdzie można....

Rzeczywiście, w małych lub mniejszych miasteczkach można.
Kiedyś uczyłam w sympatycznym miasteczku, oddalonym od większego miasta o ok. 20 km, w którym ongiś funkcjonowało liceum i „zawodówka”. Kiedy byłam uczennicą, spora grupa znajomych z większego miasta, dojeżdżała właśnie do szkoły w mniejszym. Po prostu chciała się uczyć w „ogólniaku”, a nie miała szans na przyjęcie do jedynego wówczas „ogólniaka w większym. Samochodów wówczas było niewiele, ale autobusów typu „PSK” - multum. Można było sobie spokojnie dojeżdżać. Sympatyczne liceum cieszyło się dobrą sławą i wszystko grało.

Dlaczego dziś nie gra? Dlaczego nawet dziś młodzież z miasteczka nie chce kontynuować nauki we własnym środowisku?

Bo młodzi ludzie chcą za wszelką cenę wyrwać się z miasteczka. Przynajmniej na kilka lat, na czas nauki, zanim być może wrócą, by poprowadzić mleczne gospodarstwa swych rodziców. Wiem, bo o tym z uczniami rozmawiałam. Nawet nauka w „zawodówce” w dużym mieście jest dla nich atrakcyjniejsza niż w małym.

Nie mi osądzać czy to dobrze, czy to źle. Tak jest. W małych miasteczkach zawsze będzie więcej miejsc w szkołach niż w dużych. Tu zawsze lekcje będą się wcześniej kończyły. Tu zawsze klasy będą mniej liczne. W dużych miastach zawsze będzie inaczej. Ale nie wymagajmy, żeby uczniowie z Warszawy uczyli się w Jedwabnem...

Zatem statystyka ma się nijak do rekrutacji....

Druga sprawa, która ostatnio zaprząta mi umysł, to wielka dyskusja na temat czasu zatrudnienia nauczycieli. Oto pewna pani pisze, że będzie miała umowę od 1 września, ale zapowiedziano jej, iż w sierpniu ma posiedzenie Rady Pedagogicznej, Zespołu Wychowawczego, Zespołu Samokształceniowego i szkolenie BHP. I ma się na to stawić. Pani pyta, czy musi, bo przecież nie będzie jeszcze pracownikiem.

Odezwały się przede wszystkim głosy sfrustrowanych strajkiem i stosunkiem do wszelkich władz, krzyczące, że skoro nie jest pracownikiem to nie musi, bo trzeba się szanować i dość pracy bez zapłaty.
Powinnam poprzeć ową tezę, wszak też strajkowałam, ale jakoś tym razem mam opory. Wielokrotnie zaczynałam pracę w nowych dla mnie szkołach i nigdy przez myśl mi nie przeszło, że mogę na sierpniowe posiedzenia nie przyjść, jeśli umowę o pracę mam od 1 września. Takie pierwsze posiedzenia były dla mnie elementem przygotowania się do pracy....

I w tym momencie coś z innej beczki. Znajoma księgowa przez 20 lat przebywała na rencie, słusznej zresztą. Okazało się jednak, że w celu otrzymania tzw. pełnej emerytury powinna jeszcze przepracować co najmniej trzy lata. Zaczęła zatem szukać pracy. Niestety.... W czasie, kiedy znajoma przebywała na rencie, księgowość z ksiąg papierowych przeniosła się do komputera. Podstawowe pytanie, które zadawano jej przy rozmowie to w jakim stopniu zna …. i tu padały nazwy programów komputerowych stosowanych w księgowości. Oczywiście nie miała o tym zielonego pojęcia. Obiecywała, że się nauczy …. kiedy otrzyma pracę... Odpowiedź była zawsze taka sama - „ Kiedy otrzyma pani pracę, to trzeba będzie pracować, a nie uczyć się”.

I tak sobie myślę, że owe sierpniowe spotkania ze szkołą dla tych, co mają umowy od 1 września to właśnie takie przygotowanie do pracy.

Aha, zapytałam, czy jeśli mam umowę do 31 sierpnia i wiem, że już pracować w szkole nie będę, to mam uczestniczyć w owych sierpniowych szkoleniach i radach? Tak – odpowiedzieli sfrustrowani. Po co? - drążyłam temat, nie widząc sensu i logiki w swoim udziale w przygotowaniach do roku szkolnego 2019/2020.

Bo jest pani pracownikiem szkoły”.

Kochani, Nie przeginajmy.


niedziela, 28 kwietnia 2019

Obowiązki nauczyciela








I oto strajk jednej z najbardziej wykształconej grupy społeczeństwa zakończył się. Wyhejtowani, wyjajani przez rząd nauczyciele stają ponownie przed spragnionymi wiedzy uczniami.
Właśnie spotkałam grupę swoich uczniów – gimbaza oczywiście. Zapytali, czy nie mogliśmy jeszcze tak postrajkować do majówki, znaczy się jeszcze dwa dni, bo mogliby zaplanować wspólnie z rodzicami jakiś wypoczynek w górach albo nad morzem.... rodzice właśnie wzięli trzy dni urlopu, by mieć dziewięć wolnych.... A tu nic z tego, koniec strajku i potomstwo wypada oddać na te dwa dni do szkoły pod opiekę nierobów, nieuków i leni, znaczy się nauczycieli. Jak to biedny rodzic przeżyje?
Dobra, zostawmy to, sprawa rodziców.
Pytanie dlaczego spragnieni wiedzy, znaczy się uczniowie, do szkoły się nie garną. Cóż, polski uczeń ma nadal mentalność upadłego PRL-u.... szkoła jest jak kibel, znaczy się WC, znaczy się toaleta – chodzisz, bo musisz. Z pojęciem, że życie jest jak papier toaletowy – długie, szare i do du... mamy obraz prawdziwego Polaka. Do tego dochodzi pojęcie pracy. Bo, według większości narodu, która objawiła się podczas strajku nauczycieli, pracuje ten, co pracuje fizycznie. Nie kopiesz rowów, nie układasz kostki brukowej, nie nosisz cegieł, nie sprzątasz ulic – znaczy się nie pracujesz. Ponownie wracamy do czasów PRL-u, ulubionego okresy obecnej władzy.
Dobra, zostawmy to, nie o tym miałam pisać.
Zajmijmy się pracą nauczycieli. Naród w postaci owych fizycznych i hejterów uświadomił nam, że pracujemy tylko 18 godzin tygodniowo. Powinniśmy tę wolę uszanować. Czy potrafimy wypełnić wszystkie ciążące na nas obowiązki w ciągu słynnych 3,6 godzin dziennie – zapytał wczoraj jeden z ludzi na wiadomym portalu społecznościowym. Oczywiście.
Zatem do działania. Oto pełna lista obowiązków – według Karty Nauczyciela https://www.lexlege.pl/karta-nauczyciela/rozdzial-2-obowiazki-nauczycieli/6150/ i moje propozycje realizacji:
Nauczyciel obowiązany jest:
1. rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą, w tym zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę;
Podstawowym zadaniem szkoły jest nauczanie. Uczymy. Podczas lekcji – wychowujemy (wszak każda lekcja, nawet matmy powinna mieć cel wychowawczy). Opiekujemy się. Po lekcjach obowiązki opieki przejmuje taka np. świetlica. Nie jest napisane, że musimy organizować wycieczki, wyjścia do kina, teatru... Nie jest napisane, ze musimy organizować akademie ku czci i apele o kulturze jedzenia.
2. wspierać każdego ucznia w jego rozwoju;
Oczywiście, ze wspieramy – dobrym słowem oczywiście, prośbą, by dziecię rozwiązało zadanie z gwiazdką, znaczy się trudniejsze. Nie jest napisane, że mamy z tym maleństwem siedzieć po lekcjach, wyjaśniać, przygotowywać zadania i sprawdzać je. Jeśli dostaniemy tzw. godziny na kółko matematyczne, płatne oczywiście, to będziemy uczyć.
3. dążyć do pełni własnego rozwoju osobowego;
3a) doskonalić się zawodowo, zgodnie z potrzebami szkoły;
Genialny punkt! Rozwijamy się poprzez taki kontakt z przyrodą i jedziemy na majówkę z rodziną, wszak rodzina, nasza też, to podstawowa komórka społeczna. Nasz rozwój osobowy następuje w wyniku czytania odpowiedniej literatury. Związane jest to ściśle z doskonaleniem zawodowym, zgodnie z potrzebami szkoły. Poloniści niech oglądają produkcje marvelowskie – filmy oparte na literaturze komiksowej. Warto je polecić również informatykom w celu zapoznania się z komputerowymi efektami specjalnymi. Dla nauczycieli przedmiotów ścisłych obowiązkowe filmy to „Teoria wszystkiego” - życiorys Hawkinga i „Piękny umysł” - Nash.... wybaczcie pełnej listy filmów dziś nie podam. Zatem kochani – nie jest napisane, że macie uczestniczyć w szkoleniach, studiach podyplomowych, zwłaszcza na własny rachunek.
4. kształcić i wychowywać młodzież w umiłowaniu Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka;
Ojej, ojej niebezpiecznie się robi... O ile umiłowanie Ojczyzny, wolność, szacunek to jeden z celów wychowawczych lekcji, to z poszanowaniem Konstytucji mamy problem.... skoro wiadomi ludzie twierdzą, że jest reliktem złej przeszłości, to jak należy ją szanować.... Ot i zagwostka.... Zostawmy to zagadnienie i niech każdy belfer zgodnie z sumieniem rozstrzygnie sprawę na swojej lekcji w ramach 18 godzin tygodniowo... w końcu też ma wolność sumienia.
5. dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów.
I wpadliśmy jak przysłowiowa śliwka w kompot. Weź tu człowieku mów o przyjaźni między narodami, rasami i światopoglądami skoro uchodźców nie chcemy, ludzi z grupy LBGT potępiamy, jedyną słuszną religią jest wiadoma... Może na przykład na chemii.... zasady, kwasy, związki.... Nie jest napisane jakie.
No dobra, na dziś koniec. Mój czas na napisane felietonu minął, o czym przypomina mi pies, bo chce na dwór.
Kochani nauczyciele, wykorzystajmy nasz osiemnaście godzin zgodnie z wolą społeczeństwa. Nie wysuwajmy się, w ramach podlizywanie władzy, przed szereg!