Pokazywanie postów oznaczonych etykietą senior. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą senior. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lutego 2021

Teorie spiskowe 2020/21 – Teoria bezsensowości

 


Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który stawał w obronie niepodległości, diabli wiedzą czyjej.

Rok 2021 rozpoczął się od szczepień....

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....


Najciekawsze teorie spiskowe można usłyszeć w tłumie. Takim, co to nie powinno go być w czasach pandemii, ale jest, bo żadna teoria ani praktyka nie przewidziała, że go nie będzie. Dziś zatem o sprawach bezsensownych.

Dawno nie odwiedzałam swego ulubionego szmateksu vel (w wersji importowo – eksportowej ) second handu, który raz w tygodniu robi totalną wyprzedaż po 1 zł za sztukę. Sklep duży, zatem i ludzi przed nim dużo. Zwłaszcza kobiet w wieku emerytalnym, które za swoje liche emerytury mogą zrobić sobie prawdziwy shopping. Jako nauczyciel na emeryturze idealnie pasuję do tego grona.

Dotarłam więc przed sklep, tłum oczywiście, że był, ale jakoś tak dziwnie ustawiony. Okazało się, że do sklepu można wejść tylko bocznymi drzwiami zwanymi ewakuacyjnymi. Mało tego – wejść może tylko 30 osób.

Słowem taki tłum jak przed wjazdem na stoki narciarskie lub w kolejce po zapis na szczepienie. Czyli wewnątrz wszystkie rygory sanitarne zastosowane. Maseczki na głowie, nosie i dłoniach (znaczy się rękawiczki). Dezynfekcja tych rękawiczek. Wpuszczana odpowiednia do ilości metrów kwadratowych ilość osób. Zachowanie odległości człowieka od człowieka.

A na zewnątrz – człowiek na człowieku człowiekiem pogania. Żadnych zasad. Gdzie sens, gdzie logika – od dawna nie kumam.

Przed szmateksem stałam się częścią tego bezsensu. Oczywiście, że się nie załapałam do pierwszej trzydziestki. Wraz z innymi oceniliśmy stanie w tłumie (który się aż tak bardzo nie zmniejszył, wiadomo – kiecka za 1 zł) na około godziny. Praktycznie każdy się przyznał, że w szmateksie spędza godzinę. Bo to i wybrać trzeba, i przymierzyć, i pogadać....

I tak sobie zaczęliśmy gadać w kolejce jak za PRL-u. Wiadomo, geriatria stoi to i powspominać jest o czym. A potem doszliśmy do teorii spiskowych.

Usłyszałam oczywiście te, o których już pisałam. Firmy farmaceutyczne mają nas na celowniku. Politycy chcą nas wykończyć. A miliarderzy zdobyć naszym kosztem kolejne miliardy.

Doszliśmy oczywiście do szczepionek. I tu pojawiła się nowa, nieznana mi teoria.

Jeden z nielicznych w kolejce osobników płci drugiej oznajmił, że przez najbliższe pięć lat nic nam nie grozi. Pożyjemy sobie spokojnie, chyba, że ktoś zemrze na słynne choroby współistniejące. Do przyjęcia równie słynnej szczepionki, zwłaszcza kiedy na rynek wejdzie ta od Putina, zostaniemy zmuszeni. Bo oczywiście chcąc wyjść na ulicę, do takiego szmateksu na przykład, będziemy musieli być zaszczepieni. Teraz w sklepach stoją pojemniki do dezynfekcji rękawiczek, niedługo staną skanery, które to będą skanować, czy mamy ten czip w organizmie czy nie.

A po pięciu latach zaczniemy padać jak muchy po muchozolu. Na twarz padnie 80% ludzkości. I nareszcie z planety Ziemia zniknie problem głodu, śmieci i wszelkich innych zaraz.

Bo takie jest główne zadanie owej słynnej szczepionki.

Po godzinie stania weszliśmy do sklepu, by zrobić zaopatrzenie w kiecki, spódnice, spodnie i podkoszulki na najbliższe pięć lat.

Jako że wirus nabyty w tłumie przed sklepem ujawnia się w ciągu sześciu dni, mam jeszcze cztery do dyspozycji. Może jeszcze uda mi się skoczyć w tłum na jakimś stoku narciarskim?

wtorek, 29 grudnia 2020

Teorie spiskowe 2020 - Stado wilków w łańcuchu

 


Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który stawał w obronie niepodległości, diabli wiedzą czyjej.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....


Już po świętach, mieszkańcy Ziemi zaczęli się szczepić, zatem czas na powrót do teorii spiskowych niezwykłego roku 2020. Trzeba się śpieszyć, bo zaraz rok 2021, a ten może być jeszcze ciekawszy. Szybko więc odnotuję najczęściej spotykaną teorię spiskową, powtarzaną w tym czasie, który właśnie mija.

Chodzi nie tylko o to, kto stworzył, utworzył czy wymyślił wirusa, ale o to kto za tym całym bałaganem, bajzlem, strachem i propagandą stoi. Słowem o to, kto ma cel w tym wszystkim, co nazwać już trudno.

Według spiskowców sprawca jest jeden – KAPITALISTA.

I nieważne jak się nazywa. Może być ich kilku, no może kilkunastu. Narodowość - najchętniej żydowska. Miejsce zamieszkania – z reguły wyspa na Karaibach. Człowiek wielodzietny, wielownukowy. Słowem taki, co ma wszystko. A jeśli się ma wszystko, to chce się więcej. Najczęściej podwójnie.

Taki kapitalista oczywiście ma swoje firmy, ma swoich ludzi, ma swoje biznesy, interesy i huk wie co jeszcze. I chce więcej. Może więc tak zgarnąć wszystko? Co to jest wszystko?

I tak oto najwięksi kapitaliści świata, na tajnej naradzie, na pewno nie w Wilczym Szańcu, postanowili cały świat zagarnąć dla siebie. Plan - prosty.

„Wywołamy pandemię wirusową. Nie, wojny nie będzie, bo sami chcemy jeszcze pożyć. A bomby latają w różnych kierunkach. W takiego wirusa, znaczy się chorobę, uwierzą praktycznie wszyscy. Wciągniemy w to wszystkie szanowane organizacje pro i niezdrowotne. I tak większość z nich finansujemy, niech się więc odwdzięczą. Wywołamy ogólnoświatową panikę. Spowoduje to ogólne zamieszanie, ludzie zaczną się bać. A strach jak wiadomo jest bardzo pożyteczny w sprowadzaniu nieszczęść. Część ludzi umrze (patrz mój tekst „Planowana eksterminacja”), część podporządkuje się naszym prawom, a przede wszystkim – część zbankrutuje! Bo nas najbardziej interesują pieniądze!”

Oczywiście wszystko, co się do tej pory wydarzyło i dzieje się nadal, podporządkowane jest wyeliminowaniu innych, mniejszych kapitalistów. Majątek ziemski trafi w całości do owych wybrańców, co to pandemię wywołali.

W takiej Polsce za czasów PRL-u firm prywatnych prawie nie było. Kiedy ustrój się zmienił, zaczęto namawiać ludzi, by własne interesy otwierali. Miałam koleżankę pracującą w Urzędzie Pracy. Decydowała o przyznawaniu forsy na rozkręcenie działalności gospodarczej Jaśkom i Maryśkom. Zawsze była zapracowana, bo każdy chciał mieć własną firmę.

Teraz takie firmy stoją nad przepaścią bankructwa. Prywatne majątki rozpływają się jak sztuczny śnieg na nieczynnych stokach narciarskich.

I oto pojawiły się ponoć osoby oraz inne, większe firmy, które te mniejsze chcą wykupić. Za grosze. Rozpoczyna się pożeranie mniejszych przez większych. Klasyczny łańcuch pokarmowy tworzący sieć zależności, dzięki którym możliwy jest obieg materii i przepływ energii.

W lesie, w którym rządzi stado wilków, sarna się nie uchowa.

piątek, 11 grudnia 2020

Teorie spiskowe 2020 - Bez stetoskopu


Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....



Jak widzicie kochani, obracamy się nieustannie wokół teorii o przerzedzeniu Matki Ziemi, która nie daje już rady ze zbyt dużą ilością jej dzieci. Wojny światowej dawno żadnej nie było. Wydłużyło się życie człowieka, znaczy się wiek, a lasy wycięto, lodowce topnieją.... Trzeba jakoś zapewnić byt tym, co... inaczej – młodym i zdrowym.

Bo oto dochodzimy do podstawowej metody przerzedzania ludzkości poprzez wirusa – medycynę telefoniczną.

Sposób kontaktowania się z lekarzem, dla zmyłki nazywanym „lekarzem pierwszego kontaktu”, ma wyeliminować nie tylko nierentownych gospodarczo seniorów, ale również osoby chore. Te osoby nie pracują, nie wzbogacają gospodarki, nie wytwarzają. Wprost przeciwnie – regenerują wielkie koszta. A to szpitale, przychodnie, a to zabieranie czasu lekarzom, a to wypłaty z ZUS.... słowem chorego człeka trzeba ….

(Na szczęście hospicja korzystają głównie z datków i 1% i nie obciążają budżetu.)

Metoda wydaje się być w miarę humanitarna. Lekarz telefonicznie postawi diagnozę, da numer recepty i w sumie nie można niczego nikomu zarzucić. Taki chory pójdzie do apteki, postoi z pół godziny na deszczu (w aptece mogą przebywać równocześnie dwie osoby, reszta – won za próg, czyli na świeże powietrze), w drodze powrotnej wyczerpany złapie wiadomego wirusa. Trafi do szpitala, tam zejdzie i wprowadzą go na listę ofiar korony, tworzonej ku przestrachowi społeczeństwa. Winny jest zatem wirus. Jasne? Jasne!

Służba zdrowia w tym wypadku zdaje się być służbą wirusowi.

Oczywiście nie w całości. Sama jestem, jak wielu innych, ofiarą medycyny telefonicznej. Nawet trafiłam do szpitala. Normalnego szpitala. Wszyscy tam normalnie pracowali. Potem trafiłam do prywatnej przychodni w celu wykonania badań. Tu nie tylko pracowano normalnie, tu pracowano rewelacyjnie.

Można? Można!

Dlaczego więc lekarz tzw. pierwszego kon.... dobra, nie będę tego powtarzała, nudne się robi... nie przyjmuje pacjentów normalnie? Jak jest cel? O co w tym wszystkim chodzi?

Teoria spiskowa mówi, że chodzi głównie o przerzedzenie. Starszym, schorowanym ludziom odechce w końcu porad przez telefon. Bo nawet oni już nie uwierzą, że można telefonicznie odróżnić przeziębienie od anginy, grypy lub alergii. O zapaleniu oskrzeli czy płuc już nie wspomnę.

Telefon to nie stetoskop.

W oczu też takiemu pacjentowi telefon nie zajrzy. Zapalenie spojówek? Zespół suchego oka? A może zwykły paproch?

Na zakończenie zacytujmy klasyka:

„Ślachetne zdrowie,

Nikt się nie dowie,

Jako smakujesz,

Aż się zepsujesz....” 

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Teorie spiskowe 2020 - Wykluczenie pandemiczne

Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....


W poprzednim felietonie pisałam o przerzedzeniu świata poprzez wywołanie konfliktu pokoleń w związku z zakazem i niezakazem wchodzenie do sklepów w określonych godzinach tj. 10-12.00. Na pewno te godziny przejdą do historii tak samo jak słynna 13.00 w czasach PRL-u.

Dziś kolejna metoda wykańczania seniorów w imię ich dobra w dobie wirusa. Nazywa się wykluczeniem.

Od wielu, wielu lat zachęcano seniorów do opuszczenia domów, do uprawiania sportu, do uczestnictwa w życiu społecznym. Miało to zapobiec przede wszystkim zamuleniu ich mózgu, czyli sprawieniu, iż będzie on ciągle aktywny, będzie pracował i znacznie opóźni przybycie pana Alzheimera.

Na użytek seniorów powołano do życia klubu seniora, uniwersytety trzeciego wieku i nie bójmy się tego – kółka różańcowe. Ludzie się spotykali, rozmawiali, dyskutowali, śmiali i żyli.

Propaganda zrobiła też swoje w sprawie uprawiania sportu przez najstarszą grupę wiekową. Wyrzucono narty, zostawiono kijki i powstał Nordic Walking. Na osiedlach powstały siłownie plenerowe. Akurat te w mojej okolicy – opanowane przez seniorów.

Lata promowania zdrowego trybu życia zaczęły przynosić efekty. Osoba 60+ stała się aktywna. Wyszła z domu. Emerytura to nie izolacja od społeczeństwa, tak jak ongiś było na tzw. wycugu.

Tymczasem ostatnimi czasy taki senior usłyszał, iż w imię swego własnego zdrowia ma zostać w domu, bo tam go żadna korona nie chwyci! Okey, może i nie chwyci. Dorwie go za to depresja, demencja i słynny pan. To wszystko doprowadzi do zaburzeń pracy mózgu i przyczyni się do zejścia na choroby współistniejące. Brak aktywności fizycznej oczywiście powiększy liczbę owych chorób. Cukrzyk, zamiast spalania nadmiaru cukru podczas marszu z kijkami, będzie go gromadził w swoim organizmie. Człek po zawale utknie w fotelu przed telewizorem. Wszystkim spuchną nogi. Narządy wewnętrzne obrosną tłuszczem. Zniknie naturalna odporność. Osteoporoza zaatakuje wszystkie kości. Płuca, pozbawione świeżego powietrza, zaczną pracować coraz wolniej i wolniej... tak samo jak serce.... tak samo jak wątroba.... jak nerki.... Nastąpi samotność i poczucie wyobcowania, odrzucenia i beznadziei... duże wahania nastroju, urojenia, problemy z pamięcią i koncentracją, zaburzenia snu, brak właściwej oceny sytuacji, zaburzenia mowy ….

W końcu ktoś wezwie pogotowie lub policję, bo sąsiad nie będzie dawał znaku życia.

Zaraz, zaraz, to chyba już nie wykluczenie... to się chyba nazywa eutanazja....



 

sobota, 5 grudnia 2020

Teorie spiskowe 2020 - Dystopia senioralna

 



Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....

Skoro już mniej lub więcej wiemy, skąd zaraza i jak się ma, czas na metody działania tzw. ludzkości w celu jej pokonania lub wyciągnięcia z jej przebiegu korzyści ogólnoświatowych. Jednym z nich jest oczywiście przerzedzenie ludzi na tej planecie, czyli unicestwienie najbardziej zbędnych, znaczy się seniorów. W naszym kraju obecnie umiera coraz więcej osób starszych, co jest potwierdzeniem owej teorii.

Jak odmłodnieć społeczeństwo, takie polskie na przykład.... Dziś jedna z metod.

Zwróciła na nią uwagę nawet nasza noblistka Olga Tokarczuk. W wydanej niedawno książce „Czuły narrator” napisała: „Niesamowitym dla mnie doświadczeniem były godziny dla seniorów podczas pandemii (tekst pisany w I fazie, stąd czas przeszły – przypis mój) kiedy to między dziesiątą a dwunastą na ulice wychodzili ludzie powyżej sześćdziesiątego piątego roku życie i załatwiali sprawunki w sklepach. Potem zaś, po południu, w kolejkach do supermarketów można było ujrzeć samych trzydziesto-, czterdziestolatków. Początek jakiejś ponurej dystopii...”

Oczywiście ów absurdalny przepis wprowadzono w imię ulżenia seniorom w ich ciężkiej doli. W rzeczywistości chodzi głównie o skłócenie pokoleń. W imię oczywiście dobra społecznego.

Moja koleżanka 60+ pracuje w wyznaczonych dla geriatrii godzinach. Zakupy musi więc robić w czasie dla normalnych ludzi. Obrywa się jej za to. Kilka razy próbowała wyjaśnić, dlaczego kupuje marchewkę o 16.00. „Won na emeryturę!” - usłyszała od jurnego ojca małego dziecka.

Moja synowa nie pracuje, zajmuje się wychowaniem syna w wieku żłobkowym. Akurat czas senioralny to najlepszy dla niej czas na sprawunki. Idzie z maluchem na plac zabaw, a w drodze powrotnej mogłaby zahaczyć o sklep i zrobić zakupy, wrócić spokojnie do domu, ułożyć malucha do drzemki i zająć się przygotowaniem obiadu na ciężko pracującego męża i ojca. Mogłaby, ale nie może. Bo zakupy musi robić po 12-tej....

Do tego, oczywiście dla dobra seniorów, w wielu sklepach w owych słynnych godzinach można kupić wiele towarów po promocyjnych cenach, a niektóre sklepy po prostu dają rabat takie 10% na wszystko... co oczywiście moją synową też wnerwia, bo rodzina na dorobku i troche oszczędności by się przydało. 

I tym sposobem społeczeństwo jest skłócone, znerwicowane i ma wszystkiego dosyć. Konflikt pokoleń na tle zakupów w super i hipermarkecie na pewno zostanie kiedyś opisany przez psychologów, socjologów i psychiatrów. Wszak bardzo to cenny obszar badań.... niekoniecznie lekarskich za pomocą telemedycyny....

Korzyść ogólna to .... taki dyskryminowany 60+ szybciej zejdzie, oj zejdzie.... i przerzedzi się planeta, przerzedzi... 

Aha, dystopia (st.gr. δυσ – zły; τόπος – miejsce) – utwór fabularny z dziedziny literatury fantastycznonaukowej, przedstawiający czarną wizję przyszłości, wewnętrznie spójną i wynikającą z krytycznej obserwacji otaczającej autora sytuacji społecznej. Dystopia przyjmuje pesymistyczny osąd zastanego świata, fantastyczna wizja jest zazwyczaj jego hiperboliczną konstatacją, negującą możliwość odmiany w przyszłości zastanego stanu rzeczy. Wikipedia


niedziela, 22 listopada 2020

Teorie spiskowe 2020 – Terroryści, ekstremiście i cała reszta

 


.

Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....

Niedawno doczytałam się w sieci, iż rozprzestrzenianie się wiadomej zarazy spowodowane jest działalnością terrorystów, ekstremistów i wszelkich zorganizowanych grup przestępczych typu Cosa Nostra, Narcos i Gang spod Wólki Krzywej.

Dawniej taki terrorysta musiał kupić lub skonstruować bombę. A z taką bombą to nigdy nie wiadomo co się stanie, gdzie kiedy i kogo wysadzi w atmosferę. Trzeba ją przenosić, podnosić, przekazywać i umieścić. Przekonał się o tym bohater powieści Andrzeja Struga z 1910 roku pt. „Dzieje jednego pocisku”, które to dzieje zostały sfilmowane przez Agnieszkę Holland w 1980 roku pod podobnym tytułem z dopiskiem „Gorączka”.

Przenoszenie wiadomego wirusa jest znacznie bardziej proste.

Wystarczy zwinąć kilka testów, przetestować członków organizacji i wysłać w tłum takiego zakażonego. Oczywiście najlepiej takiego bezobjawowego, bo ten nie wzbudza podejrzeń. Człek kaszlący, smarkający i łapiący się za głowę wzbudza dziś o wiele więcej niepokoju niż terrorysta w masce. Wszak maski nosimy wszyscy, co wcale nie oznacza, ze jesteśmy członkami podejrzanej bojówki.

Idzie więc taki terrorysta do takiego na przykład kościoła. Śpiewa głośno, oddycha swobodnie i rozsiewa koronę na wysokościach. Robota lekka, łatwa i przyjemna. Jako że w kościołach najwięcej jest tych, w których wirus jest skierowany, znaczy się seniorów, terrorysta zadanie wypełnia bez jednego strzału.

Działanie terrorystyczne może się również odbyć bez konieczności kradzieży testów. Ważne! Jedno przestępstwo mniej! Wystarczy znaleźć takiego bezobjawowego i za drobną opłatą wysłać go do miejsca zgromadzenia licznego. Zawsze można mu jakiś kit wcisnąć, że niby o jakiś zakład o piwo chodzi, że teściową trzeba przestraszyć...

W każdym razie działania terrorystyczne ograniczają się do niezbędnego minimum. Najważniejsze to znaleźć tłum.

Z tym wiadoma wataha też nie ma problemu. Jest aktywna w mediach społecznościowych. To właśnie takiej zorganizowanej grupie przestępczej zawdzięczamy powstanie koalicji anykowidowej i antyszczepiennej. Według cytowanej przeze mnie teorii spiskowej są one „w prosty sposób wykorzystywane do inspirowania terroryzmu”(...) mogą być wykorzystywane do motywowania do ekstremalnych i niebezpiecznych działań.”

Jak wynika z powyższej teorii w Polsce spadkobiercy gangu Olsena nie patyczkują się. To oni stoją za zorganizowaniem Strajku Kobiet i Marszu Niepodległości.

Niektórzy dopatrują się ich aktywności także w działaniach szpitala na Stadionie Narodowym.... Tym razem w dezorganizacji jego działania...


niedziela, 15 listopada 2020

Teorie spiskowe 2020 – Narodziny gwiazdy

 



Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który stawał w obronie niepodległości, diabli wiedzą czyjej.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....


W poprzednim odcinku pisałam o polowaniu korony na seniorów w związku z ich nierentownością w gospodarce rynkowej. Zapewne do tej teorii spiskowej będziemy wielokrotnie wracać. Dziś na temat pochodzenia wirusa.

W sumie teorie są dwie: pierwsza – wyprodukowany przez Chińską Republikę Ludową oraz druga – wyprodukowany przez naturę. Zajmijmy się dziś teorią drugą, bo ciekawsza.

Głosi ona, iż to sama natura, jak to ma w zwyczaju, powołała do życia koronawirusa. Oczywiście w takiej postaci, jaką obecnie ma, gdyż wirusy z koroną, chadzające po planecie znane są naukowcom nie od roku 2020.

Natura bowiem nie lubi próżni. Człowiek zlikwidował dżumę, cholerę, ograniczył gruźlicę, wynalazł szczepionki na odrę, ospę i różyczkę. Do tego umieścił na matce Ziemi tony zużytego plastiku, przetrzebił Puszczę Amazońską i roztopił lodowce. W sumie wydawało by się, że naturą zawładnął i załatwił ją na amen. A tu klops, mielony i schabowy przerobiony na siekany. Natura się nie dała. Resztką sił wypuściła wirusa i zaatakowała. Najpierw oczywiście seniorów, by dać szansę młodym na ponowne dostosowanie się do jej potrzeb. Na co oczywiście trzeba czasu, a starzy mają go znacznie mniej.

Słowem – natura pokazała człowiekowi nie tylko gdzie raki zimują, ale kto tak naprawdę na tej planecie rządzi.

Oczywiście są tacy, co twierdzą, iż wirus to kara zesłana przez Boga na grzeszne społeczeństwo. Oczywiście przychylam się do tej teorii. Jeśli uznamy naturę za istotę najwyższą, to właśnie ona zesłała karę na człowieka, który nie tylko przekroczył wszystkie dziesięć przykazań, ale i kolejnych sto przeciwko odwiecznym prawom natury. „Nie gwałćcie prawa natury!” - powiedział klasyk w „Seksmisji”. A jak wiadomo człek już dawno i wielokrotnie dopuścił się tego bezeceństwa i oto został ukarany.

W sumie więc należy posypać głowę popiołem, ekologicznym oczywiście, złożyć ofiarę, oczywiście, że nie z palonych opon, i czekać. Może Matka Natura da się przebłagać. Modlitwy oczywiście też są wskazane. Bo cóż innego nam pozostało....

sobota, 14 listopada 2020

Teorie spiskowe 2020 – Planowa eksterminacja

 




Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....


Od początku odkrycia istnienia koronowirusa, zastanawiano się nad celem jego istnienia. Póki co, odpuśćmy sobie pytanie skąd się wziął. Zastanówmy się, dlaczego się wziął. Najstarszą teorią spiskową wokół sensu istnienia korony jest twierdzenie, iż został „zesłany” w celu zniszczenia znacznej części społeczeństwa na świecie z ukierunkowaniem na schorowanych seniorów.

Taki senior nie spełnia bowiem żadnej roli w gospodarce typu kapitalistycznego, socjalistycznego i w ogóle żadnego.

Ongiś, a było to za czasów, kiedy człek rzadko dożywał senioralnego wieku, osoba starsza była źródłem wiedzy i doświadczenia. Obecnie funkcję taką pełnią zapisy elektroniczne oraz wujek Google. Są znacznie bogatszym źródłem niż babcia. Pod hasłem „babka drożdżowa” pojawia się nam 3 120 000 wyników w 0,44 s, podczas kiedy babci zajmuje to znacznie więcej czasu (odkurzenie pamięci, żeby odszukać zeszyt z przepisami, wyjęcie okularów, żeby odnaleźć przepis, przeczytanie....).

Do tego wszystkiego medycyna tak się zagalopowała, że zaczęła przedłużać życie człowieka. Po co i na co, diabli wiedzą. Natury się nie oszuka i człek kiedyś przestaje pracować na rzecz społeczeństwa. Odchodzi na emeryturę i tu zaczynają się społeczne schody. Nie pracuje, ale je i trzeba go leczyć. A jak przez przypadek dożyje do setki (znaczy się stu lat, nie mylić z pojemnością dawnego kieliszka) to trzeba mu jeszcze dać order i wyprawić imprezę.

W sumie senior zupełnie się nie opłaca, gdyż znacznie podnosi koszty utrzymania człowieka na planecie. A seniorów robi się coraz więcej, oj coraz więcej i mają coraz większe wymagania. Chcą jakieś domy opieki, jakieś sanatoria, ba, chcą korzystać z najnowszych osiągnięć medycyny, nie dając oczywiście nic w zamian.

Cóż, należy się ich pozbyć. Wojna nie wchodzi w rachubę. Na wojnie giną również młodzi. A zresztą obecnie wojna się nie opłaca. Zrzucenie bomby, takiej atomowej na przykład, zniszczy ekosystem i ekolodzy nie darują dewastacji Puszczy Białowieskiej.

Odwołano się zatem do historii. A ta prezentuje liczne epidemie. Taka czarna śmierć w XIV wieku zabiła blisko jedną trzecią ludności Europy, o słynnej grypie „hiszpance” z 1918 nie wspomnę. Nikt nikogo nie sądził i nie skazał za dżumę lub cholerę.

Postanowiono zatem zesłać na świat nikomu nie znanego koronawirusa i skierować go głównie w stronę tych, co światu przeszkadzają.... w stronę schorowanych seniorów.... cdn.

niedziela, 19 lipca 2020

Sezon ogórkowy po niemiecku




I mamy nareszcie sezon urlopowy, zwany ongiś ogórkowym. Jest to bardzo niesprawiedliwa nazwa, ponieważ na rynku oprócz ogórków widziałam multum pomidorów, pełno było jagód i wiśni. Ale zostawmy ten problem. Ktoś tak kiedyś nazwał i niech tak zostanie.

Tradition. Znaczy się tradycja.

W każdym razie mamy za sobą kolejne wybory. Kolejne oczywiście sfałszowane. Ostatnimi czasy wybory nieustannie są fałszowane. Jak nie przez jednych, to przez drugich. Przynajmniej i jedni i drudzy tak twierdzą. 

Narodziła się nowa tradition.

Jeszcze gdzieniegdzie słychać echa prezydenckich debat. Stoję sobie na przykład na przystanku autobusowym. Stoją inni. Wszyscy zamaskowani. Ja zresztą też, chociaż mój stosunek do maseczek jest jak jest. Ale ze względu na szacunek do innych, maskę w miejscu publicznym na twarz nakładam.

No więc stoimy. Większość 70+. Owa większość rozmawia o zwycięzcy wyborów. Cieszy się. Jednak jest ostro przerażona faktem, iż ten drugi otrzymał prawie połowę głosów. Wysłuchuję więc zarzutów pod swoim adresem. Wszak na drugiego głosowałam. 

Jestem za zabijaniem dzieci, nauką masturbacji („ on chciał, by dzieci w przedszkolu uczyły się wie pani, tego, no tego … jak to się robi samemu ze sobą” - cytat autentyczny), zamknięciem księży „we więźniach”, ślubów między ludźmi i zwierzętami i oczywiście uzależnieniu wszystkiego i wszystkich od Niemców.

W tym momencie zapaliła mi się pod maseczką czerwona lampka. Tego warto posłuchać uważnie, bez chichotu pod symbolem roku 2020, znaczy się maseczką.

70+ stwierdziło zgodnym chórem, że Niemcy mieli zagarnąć całą Polskę po wyborach, tak samo jak w 1939. A przecież jeszcze nie wypłacili odszkodowania za II wojnę światową. To znaczy oczywiście Żydom wypłacili, innym wypłacili, ale Polacy nie dostali ani grosza. I kiedy Polacy upominają się o wypłatę w markach, bo mają lepszy kurs niż złotówka ( ludziska, tam już jest euro – chciałam krzyknąć, ale odpuściłam), to Niemcy też krzyczą, że chcą zwrot swojego.

„ A co my mamy im oddać?” - ryknęła ze śmiechu pod maseczką pani z ogórkami.

Autobus, na który oczekiwaliśmy, stał właśnie na „światłach”. Miałam kilka minut na ripostę, by nie wdawać się w ostrą dyskusję. Jest duża szansa, że w autobusie nie będą dyskutować.... Czego od nas mogą chcieć Niemcy?

Odetchnęłam głęboko i spokojnym głosem odpowiedziałam:
  • Pomorza, Warmii i Mazur, znaczy się Prus, Śląska Opolskiego, Dolnego Śląska... Wrocławia, Szczecina... może nawet Gdańsk...
  • Ale to przecież dostaliśmy za zabrany wschód! - oburzył się naród na przystanku.
  • Po zwrot tych ziem to musimy się zwrócić do Ukrainy, Białorusi i na Litwę...
  • Ale to nie oni zabrali, to Związek Radziecki...
  • Związku Radzieckiego już nie ma... - wzruszyłam ramionami.
Właśnie podjechał autobus. Wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy z naszymi ogórkami, jagodami i wiśniami robić przetwory dla wnuków.

Nieustannie tkwimy w tradition, że wszystkiemu winni są nadal Niemcy... 


sobota, 25 kwietnia 2020

Narodowa kwarantanna XLIV – Ciężki żywot emeryta


                        film na dziś „Znachor”

Właściwie gdybym chciała napisać jakiś chwytliwy felieton, by był czytany przez setki, tysiące ludzi to pewnie powinien być o polityce, technologii 5G lub kościele.

Pierwszego tematu unikam jak niekontrolowanego ognia. Wszyscy o tym piszą i nie ma jak się przebić.

Na temat nowoczesnych technologii się nie znam. A kościół w czas narodowej kwarantanny zamilkł. Czasami pojawiają się jakieś memy, czasami jakiś ważny biskup powie coś mniej ważnego. Ale w zasadzie kościół milczy. A szkoda, mógłby tak wyciągnąć rękę do narodu. I to nie z tacą...

W każdym razie w czasach postępującej normalizacji trudno o dobry temat poza prezentowanymi powyżej. Dlatego będzie o emerytach. A konkretnie o ludziach 60+.

Udowodniono niedawno naukowo, że wskazany przeze mnie wiek to obecnie już nie wiek senioralny. Teraz senior zaczyna się od 65+. Póki co, oprócz godzin w sklepie dla seniorów, nie zmieniono innych postanowień i nadal mogę korzystać z wielu ulg. W takim pociągu na przykład.

I niech nikt nie waży się zmieniać. Jesienią chcę jechać nad morze.

Emerytowi w zasadzie powinno być dobrze. Jeśli jego dzieci usamodzielniły się, to mieszka on sam lub z osobą towarzyszącą w swoim M. Ma w nim praktycznie wszystko, co mu do życia potrzebne. Sprzęt domowy wymienia jedynie wtedy, gdy mu się takie krzesło rozleci i nie można go naprawić. Bo obecny emeryt pochodzi jeszcze z pokolenia, które naprawiało.

W porządku, zgadzam się z waszymi sugestiami – ta stara lodówka jeszcze da się naprawić. Ta z dzisiejszych czasów już nie, bo koszt jej naprawy przewyższy koszt nowej.

Jeśli emeryt pracował i budował najpierw taką PRL, potem RP to zawsze jakąś emeryturę ma. Na luksusy go nie stać, ale na przeżycie jest.

Przebywając w takiej kwarantannie jak obecnie, emeryt powinien znacznie mniej wydawać. A do tego powinien lepiej się psychicznie czuć.

Nie kuszą go bowiem sklepy ofertami promocji. Nie kusi widok szynki jak za Gierka. Nie ma w skrzynce reklam oferujących odmłodzenie po zjedzeniu pierogów ruskich produkcji chińskiej. Słowem, emeryt jest odcięty od wszelkich pokus, na które go nie stać.

Rano je sobie zupkę mleczną na chudym mleku. Na obiad pożywną zupkę zwaną ziemniaczaną. A na kolację kromkę chleba z twarogiem, chudym rzecz jasna. I żyje.

Oczywiście wszystko to jest jasne i proste pod warunkiem, że emeryt jest zdrowy. To znaczy, niecałkowicie zdrowy. Bo każdy 60+ jest chory. Jeśli na nic się nie leczy, znaczy się niedługo zejdzie, bo ukryta w nim choroba powali go w jednej chwili.

Taka znajoma emerytka Zofia leczy się już od ponad dwudziestu lat. Jest nieustająco chora, ledwo chodzi, ale jakoś żaden wirus jej nie chwyta. Nawet sezonowej grypy nie przechodzi. Żyje bardzo skromnie i jest chodzącym dowodem na to, że do życia człowiekowi żaden „Ballantines” nie jest potrzebny. Teraz też ma się bardzo dobrze.

(Choroba, dlaczego po raz pierwszy po wyjściu z domu kupiłam cały litr tego napoju życia?)

Emeryt na kwarantannie powinien mieć się zatem dobrze. Są emeryci, co szyją maseczki. Są tacy, co nadrabiają zaległości książkowe. Są tacy, co siedzą nałogowo przy telewizorze.
Ich postawa wobec spraw bieżących zależy od tego, przy jakim programie telewizyjnym siedzą. 

Zofia siedzi przy TVP. Nikt z opozycji jej nie wytłumaczy, że dla psychicznej równowagi powinna oglądać również TVN. Zofia ma się za tradycjonalistkę, jej rodzice oglądali tylko TVP i ona też ogląda. Tłumaczenie, ze za czasów rodziców była tylko TVP, nic nie daje.

Sytuacja może być również odwrotna. Emeryt tkwi tylko w TVN, od czasu do czasu wrzuca Polsat. Też brak obiektywizmu. A przede wszystkim brak argumentów w dyskusji z opozycją z TVP.

No tak wasz głos w mej głowie już się odzywa. Uważacie, że współczesny emeryt ogląda tylko wiadomą telewizję wiadomego ojca... I tu was zaskoczę.

W moim otoczeniu 60+, nikt nie ogląda. Podejrzewam, że średnia wieku wiadomych mediów jest grubo powyżej 65+...

Dzisiejszy młody emeryt słucha muzyki rockowej, bo na takiej się wychował. Ogląda filmy fantasy. Chodzi na plenerową siłownię. A dla równowagi – bywa w filharmonii i płacze nad losem Marysi ze „Znachora”.

I nie wie, czy weźmie udział w nadchodzących wyborach.

wtorek, 21 kwietnia 2020

Narodowa kwarantanna XL – Wirus ukierunkowany


film na dziś "Chłopcy" (1973) w/g Grochowiaka

Lud gromadniej wyszedł z domu. Na wczorajszych spacerach z psem przypomniałam sobie, jak wygląda nastolatek przed „osiemnastką”. Taki nastolatek nosi maseczkę pod brodą. Z kolegami idzie w przepisowej odległości, rzucając co chwilę „Ku..., na ch... te maseczki”.

Na spacer po osiedlu wyruszyli również seniorzy bez psów. Ci oczywiście w maseczkach całkowitych, które zsuwają na brodę podczas odpoczynku na ławce. Mają jedyne wytłumaczenie „W tym świństwie nie da się normalnie oddychać”.

Prawda. Nie da się.

Na trasie spotkałam koleżanki. Jedną poznałam po kolorze włosów. Inny niż poprzednio, ale równie ekstrawagancki. Drugiej nie poznałam, ale ona poznała mnie. Wszystkie trzy wywodzimy się z pokolenia, które dzieciństwo przeżyły na podwórkach. Były to czasy prymitywnego uodparniania organizmu na przeciwności losu.

Na przykład rano wystawiano aluminiową wannę na podwórko, wlewano do niej wodę. Ta się nagrzewała i po południu dzieciarnia wskakiwała do środka. W ubraniach oczywiście. Potem bawiliśmy się w „ganianego” i ubrania wysychały. Szanujący ubrania zdejmowali je i moczyli tyłek w samych majtkach. 

Katar nie był przeszkodą w wyjściu na zewnątrz mieszkania. Chusteczek higienicznych nie było. Były bawełniane. Mama zawsze sprawdzała, czy do szkoły bierzemy czystą. Na podwórku nikt o niej nie myślał. Dawaliśmy radę. 

Przewracaliśmy się na ziemi, obcieraliśmy kolana do krwi. Na pewno tą drogą dostawały się do naszego organizmu bakterie, wirusy i inne zarazy. Mama polewała ranę wodą utlenioną i wracało się do zabawy.

W domu była tylko zimna woda. Mycie rąk często polegało na ich przepłukaniu pod kranem. Z ogródka wyrywaliśmy marchewkę lub rzodkiewkę, wycieraliśmy o bluzkę i jedliśmy.

Zimą tarzaliśmy się w śniegu. Jeździliśmy na sankach.

To za naszych czasów powstała piosenka „W czasie deszczu dzieci się nudzą”.... Oj nudziliśmy się zamknięci w mieszkaniach....

Po co ja to wszystko piszę? Po to, żeby pokazać, że jesteśmy pokoleniem silnym i odpornym. A ci, co przed nami, mówię o takich 75+, są jeszcze silniejsi. I takich właśnie ludzi trudno się pozbyć. Wprost przeciwnie – trzeba ich leczyć, bo chorują. Moje pokolenie też zaczyna chorować. Normalna kolej rzeczy. Tyle tylko, że chorować możemy długo, oj długo ze względu na czasy, w których się uodpornialiśmy.

Oto wczoraj jedna ze spotkanych przeze mnie koleżanek wysunęła kolejną teorie spiskową.

Wirus ukierunkowany.

To, że mały, wredny hitlerek nie wymknął się z laboratorium przypadkowo, spiskowcy wiedzą od dawna. Kogo w pierwszej kolejności atakuje? Osoby starsze. Te, które nękane są przez przeróżne choroby. Niestety, na te choroby wynaleziono już lekarstwa. Taka cukrzyca na przykład. Jeśli człek odpowiednio się odżywia, łyka tabletki, rusza się, to przeżyje. Wiem to z własnego przykładu. Na cukrzycę zapewne nie umrę.

Młodzi nie chcą już mieć rodzin wielodzietnych. Panuje moda na singielstwo. Świat się po prostu starzeje. A starość kosztuje. Trzeba budować domy opieki. Inwestować w coraz droższe lekarstwa, bo eutanazja się nie przyjęła. Problemem są wypłaty emerytur. To wielkie obciążenie budżetów państwowych. I prywatnych ubezpieczycieli też. Bo tak w ogóle to stary człowiek jest poważnym problemem. I tu nie ma się z czego śmiać. Tu trzeba płakać. Z jednej strony – akcja troski o seniorów, z drugiej lament, ile to kosztuje. Nie każde dziecko stać na pełną, profesjonalną opiekę nad ojcem czy dziadkiem.

Trzeba było ten łańcuch przerwać. Wynaleziono? Wyhodowano? Odszukano? Wirusa, który atakuje starszych, schorowanych i wiecznie żyjących...

Koleżanka poparła swą teorię spiskową wydarzeniami z polskich domów pomocy społecznej. Ponoć pomyślano w naszym kraju o wszystkim i wszystkich. Seniorom dostarczono bezpłatne maseczki. Tym, co są w swych domach. 

O tych, co zamieszkują DPS - y zupełnie zapomniano.

Dziś umierają.

Zwolnią się miejsca.

A kolejka do takich domów długa....


sobota, 4 kwietnia 2020

Narodowa kwarantanna XXIII - Zaświeciło słoneczko....


film na dziś "Seksmisja" 

Wczoraj jedna z znajomych na wiadomym portalu napisała, że już jej się nie chce uczestniczyć w narodowym jęczeniu. Przesłała pozdrowienia i zniknęła. I tak mi przemknęło przez myśl, że chyba ma rację.

Obecnie wszyscy jęczymy. Nad wiadomym małym, wrednym hitlerkiem jęczymy, bo zabija ludzi i gospodarkę. 
Nad wspomnieniami z dzieciństwa też jęczymy, bo minęło. 
Mój znajmy jęczy, bo ktoś mu w bok auta wjechał i trzeba bok klepać. 
Ktoś jęczy, bo mu bibliotekę zamknęli. 
Nad wyborami jęczymy. „Wuc” wyborów chce. Ludzie z intenetu nie. 
Wszyscy jęczą.

Jedynie lasy nie jęczą, bo wprowadzono zakaz poruszania się po nich istotom na dwóch nogach. Mówię wam, to robota „zielonych”!

Na pewno nie jęczy Michał Sołtan. Konsekwentnie o 17.00 wychodzi na swój balkon. Gra i śpiewa. I chwała mu za to.

Nie jęczał też pewien pan, który w swym wykładzie próbował przekonać mnie, że wirus nakręcony jest medialnie. Może bym i uwierzyła, gdyby nie rzekł, że sepsę leczy się wlewami z witaminy C. Po takim twierdzeniu uznałam, że jego, przydługie wystąpienie, jest po prostu kolejną teorią spiskową.
O tym, jak to z wirusem było, dowiemy się po latach....

Zaczęłam szukać pozytywnych zjawisk wokół siebie.

Są, rety, są!

Na początku narodowej kwarantanny ugotowałam gar zupy fasolowej. Dwie fasolki uratowałam. „Posadziłam” je na gazie na słoiku z wodą. Takie przypomnienie z lat szkolnych. Moje pokolenie miało fasolkę w na gazie posadzić i każdego dnia opisywał zachodzące w niej zmiany. Taka praca domowa. Dziś, jak za starych czasów, fasolka pięknie rośnie.

Słońca coraz więcej i moje „świetliki” na baterie słoneczne wyłapują go też coraz więcej. Dłużej świecą.

Kwiatek doniczkowy zwany „grudnikiem” nadal stoi na stole i kwitnie. Do Wielkanocy dotrzyma. Jakiej Wielkanocy? Przecież przeniesiona na wrzesień! Hi hi ha ha! Od razu człek wpada w dobry humor jak sobie uświadomi pewne bezsensowne wypowiedzi.

Wieczorem miałam do wyboru dwa filmy, albo klasyk z serii Marvela, albo klasyk polski. Wybrałam „Seksmisję”. Nie ma to jak na świętą noc usłyszeć, że Kopernik była kobietą. Jako była feministka uwielbiam również słowa „Kobieta mnie bije!”. No i oczywiście nieśmiertelne twierdzenie o wywiadach i wizytach w zakładach pracy połączone z okrzykiem „Nas!? Bohaterów!? Prądem?!”.
Oj, udał się Machulskiemu film, oj udał.

Prawdziwe słoneczko zaświeciło mi wczoraj w porze poobiedniej.
Ktoś zadzwonił domofonem. Szok. Po prostu szok. Nikt mnie nie uprzedzał, że przyjdzie. Chciałam ryknąć „Czego!?”, myśląc, że to znajomi sąsiada z „ławeczki”, którzy często pod wpływem procentów wybierają zły przycisk.
Jednak wrodzona i nabyta kultura kazała mi rzec normalnie, jak do telefonu:
„Słucham”.
Po drugiej stronie rozległ się ciepły, młody głos:
„ Roznosimy maseczki dla seniorów. Mamy jedną dla pani i chcemy ją wrzucić do skrzynki”.
O.... przypomniałam sobie, ze rzeczywiście.... ktoś obiecał, iż osoby posiadające Miejską Kartę Seniora takowe od „miasta” dostaną....
Kiedy głos opuścił klatkę schodową, szybko pobiegłam do skrzynki na listy. Maseczka była. Wraz z informacją jak jej używać, jak prać, a właściwie wygotowywać. Dołączono również list do seniorów, z którego dowiedziałam się, że maseczki uszło Stowarzyszenie Motocyklistów Łomżyńskich Wild Dogs. Po drugiej stronie znajdowały się informacje co powinien senior robić w czasie kwarantanny, a co nie.
I było kolejna rzecz niesłychanie ważna – lista dostępnych poradni specjalistycznych, które funkcjonowały w łomżyńskim szpitalu. W momencie przemianowania go w szpital zakaźny przestały normalnie funkcjonować. My seniorzy dostaliśmy do ręki spis owych poradni w najbliższej okolicy. Parę łomżyńskich adresów też się tam znalazło.

Czy maseczka i lista specjalistów seniora uratuje? Nie wiem. Ale życie choć na moment stało się przyjemniejsze.


czwartek, 2 kwietnia 2020

Narodowa kwarantanna XXI – Wiosna seniorze



film na dziś "Wiosna, panie sierżancie"

Wczoraj mój wnuk skończył pierwszy rok życia. Tak, rok temu wywinął nam numer i urodził się w święto dowcipu i dobrego humoru. Wiadomość o tym, że zostałam babcią, część moich znajomych potraktowała jako żart.

Oczywiście młody miał swój tort i swoją świeczkę. Imprezy nie było. I chyba dobrze. Babciom i ciociom trochę żal, ale za to młoda rodzina miała swoją, bardzo intymną uroczystość. Rodzice mogli sobie w spokoju i ciszy powspominać, zrobić foto, pomarzyć o super ekstra przyszłości dla swego maleństwa....

W sumie to nie wiem jak było, ale mam nadzieję, że dobrze. Cóż począć, że pierwsze urodziny wypadły w czas epidemii.... Jest w tym jednak pewna nadzieja. Ponoć każde pokolenie musi przeżyć jakąś wojnę. Wojna z małym, wrednym hitlerkiem trwa w najlepsze. Wpiszmy zatem ją w życiorysy dzisiejszych kilkulatków. Niech więcej żadnych wojen w życiu nie mają.

Wczoraj przez internet przetoczyła się burza w związku z nauczaniem przez TVP sport, kultura i rozrywka. Nie będę się teraz o tym rozpisywała. Powiem jedno – sporty ekstremalne, kultura średniowiecza i rozrywka jarmarczna. Temat rzeka, która nadal płynie w w/w telewizji.

Dziś rozważania o seniorach.

Już na początku akcji „epidemia” napisała, że dawno nie słyszałam tylu słów o ludziach 60+. Słów pozytywnych. Obecnie potwierdzam.

Na portalach lokalne informacje, gdzie się zwrócić o pomoc. Na drzwiach wejściowych – to samo. W Łomży młodzi ludzie rozdają ulotki z numerami telefonów. Tu zadzwoń, jak będzie ci potrzebna pomoc. Na wszelki wypadek zapisałam na kartce i położyłam obok laptopa.

Teraz proszę, wyznaczono godziny, w których tylko emeryci są obsługiwani w sklepach. Czy będą przestrzegane? Cóż, od ludzi to zależy.... Sprzedawca nie wygoni małolata ze sklepu, jeśli już przyjdzie....

Zerkałam wczoraj przez balkon na sklepy w mojej okolicy. Otwarte są cztery. W oznaczonych godzinach seniorów praktycznie nie było.

Bo w ogóle w mojej okolicy seniorów nie ma. Znaczy się są. Dużo. Najmocniej widać to w czas letni i pogodny na plenerowych siłowniach. Oblegają je namiętnie. W czasie wakacyjnym bawią się z wnukami na placach zabaw. Spacery z psami, z kijkami – oczywiście. Słowem – seniorów multum.

A teraz ich nie widać.

Grzecznie cierpią w zaciszu swych M....

Bo przez ostatnie lata nauczyli się cieszyć życiem. To dla nich pobudowano owe siłownie. To im kazano ćwiczyć, tłumacząc, że sport to zdrowie, a człowiek stworzony jest do chodzenia w pozycji pionowej. To im przez lata wmawiano, że należy spacerować, wychodzić z domu, uczestniczyć w różnych formach aktywności kulturalnej, bywać na koncertach, festynach. To dla nich w wielu placówkach kultury organizowano prelekcje, spotkania z ciekawymi ludźmi, wspólne wyjścia do kina, do teatru....

I seniorzy posłuchali. Chodzą już nie tylko do kościoła. Według praw natury właśnie teraz, wiosną, powinni rozpocząć swą aktywność.

Cóż, nie dziwmy się zatem, jak jakiś niepokorny senior teraz wyjdzie z domu do apteki po witaminę C.... Trzeba się do niego uśmiechnąć i ciepłym głosem powiedzieć: „Proszę zostać w domu”...

No chyba, że senior ma psa i wykorzystuje go do odbywania codziennych spacerów.

Na moim osiedlu jest spora grupa psiarzy w wiadomym wieku. Teraz jakoś ich nie widać. Każdego wieczora spotykam jedynie pana w wieku mi odpowiednim z równie nerwową jak moja – sunią. Nie możemy pogadać, bo psia kłótnia zagłusza każe słowo. Ale spotykając się codziennie, przynajmniej wiemy, że żyjemy.

Wczoraj, kiedy już suczki wymieniły swoje kontrowersyjne poglądy, skręciłam w alejkę prowadzącą do domu.

W świetle księżyca połączonym z oświetleniem parkowym alejki ujrzałam młodych ludzi. Takich w wieku licealnym. Prowadzili na smyczy takiego dwukilogramowego pieska. Szli wolno, objęci. W pewnym momencie stanęli i zaczęli się delikatnie całować....

Cofnęłam się. Nie chciałam przeszkadzać.

Wiosenna miłość nie uznaje wirusa....


niedziela, 15 marca 2020

Narodowa kwarantanna – trzeci dzień minął....


film i książka na dziś "Przeminęło z wiatrem"

Na początek podziękowania dla czytelnika, który uświadomił mi, że wirus nie umiera w temperaturze 26 stopni, bo człowiek ma 36 i coś, a wirus w nim żyje. Hura! Ludzie mnie czytają!

Żyję. Chociaż rano myślałam, że już krucho ze mną.
Obudziłam się z katarem, bólem głowy i chrypką. No jest, no to już koniec.
Zanim jednak umarłam na zawał, przypomniałam sobie poprzedni wieczór i nocne zakupy. Po powrocie do domu, spanikowana łyknęłam tabletkę nasenną. 
Rano uświadomiłam sobie, że zapomniałam łyknąć wieczornej porcji lekarstw z tym na alergię na czele. W moim podzielniku na leki, przegródka „piątek wieczór” była pełna. Ulga. Łyknęłam co trzeba i po pewnym czasie objawy zniknęły.

Przez okno zauważyłam znacznie większą ilość ludzi kręcących się pod blokiem, czyli tak z pięć osób. (Zwykle dostrzegałam jedną, zatem wzrost o 500%.) Wiadomo, sobota, a na dole sklepy.

Zaniepokoiło mnie jednak co innego. Pod drzewami stała grupa, też pięciu albo czterech, „ławkowiczów” ( od słynnej ławeczki z „Rancza”). Prowadzili ożywiony dialog. Wywnioskowałam to z mowy ciała, chaotycznej i nerwowej. Coś się szykuje.
Gdy ok. 13.00 wyprowadzałam psa, poczułam na korytarzu znajoma woń przetrawionego alkoholu. Z piwnicy rozlegały się głosy.

No nie!

Mój sąsiad dawno temu urządził sobie w swojej części piwnicy pub. Nie było siły, żeby towarzystwo rozgonić i przybytek uciech procentowych zlikwidować. W końcu każdy może sobie z kumplami we własnej piwnicy siedzieć.
Lokatorzy odpuścili zatem walkę o trzeźwość w suterynie.

Ale teraz, w obliczu epidemii, w czasach panowania koronawirusa urządzać imprezy w miejscu ogólnodostępnym? Nie daruję. Jak wrócę z psem nastraszę, że jak złapię wirusa lub będę na kwarantannie, to całe towarzystwo wskażę jako mój kontakt. Niech ich zamkną! Szpital zakaźny blisko!

„Ławkowiczów” już nie było. Rozeszli się. Na wszelki wypadek znalazłam numer do dzielnicowego. Następnym razem zadzwonię.

A teraz szpital.... No właśnie.... Nie da się ukryć, jedyny szpital w mieście, 400 metrów ode mnie, przekształcony zostaje w szpital zakaźny.

Na stronach związanych z miastem wrzask, krzyk, przerażenie i wizje apokaliptyczne. Gdzie mają rodzić kobiety? Gdzie udać się z zawałem? Co ze złamaną nogą?

W sumie nie wiem dlaczego akurat ten szpital wybrano na jedyny w województwie, w którym do tej pory ( 15 marca godzina 11.00) nie ma wirusa, szpital zakaźny. Kto wybrał? Jak wybrał? W każdym razie rozpoczęła się ewakuacja pacjentów i nikt nie miał nic do gadania.
Znam kilka osób, które w kwietniu miały mieć zabiegi chirurgiczne. Na pewno są wściekłe. Też bym była w stanie wpienienia całkowitego.
Gdy dostanę udaru, moja rodzina pewnie pozwie decydentów za brak szybkiej i fachowej pomocy medycznej. Ale gdyby tak dopadł mnie wirus....

Cztery lata temu leżałam w tym szpitalu. Kiedy robiło mi się smutno, wyglądałam przez okno. Widziałam kawałek swego bloku.... Robiło się od razu przyjemniej na duszy....
Myśląc o przeżywających horror ewakuowanych pacjentach, wnerwionych ludzi z odroczoną operacją i wystraszonych nosicieli koronawirusa, przypomniałam sobie „Przeminęło z wiatrem”.
Oto Melania Wilkes zaczyna rodzić. Wokół wojna, Atlanta otoczona przez wojska Północy, walczy. Scarlett idzie szukać lekarza, by pomógł rodzącej. Nic z tego. Lekarz wskazuje umierających na ulicach i mówi, że w obliczu takiej śmierci, nikt teraz nie ma czasu dla rodzącej. Odebrać dziecko to nic trudnego... Scarlett wraca do domu i wraz z nierozgarniętą murzyńską służącą odbiera poród...

To się nazywa konieczność wyboru. Zawsze ktoś jest pokrzywdzony.

I gdy prowadziłam sama ze sobą trudną debatę filozoficzną, odezwał się internet.

Oto jeden z radnych zaproponował, żeby stanąć przed szpitalem i zablokować drzwi, bo jakaś władza zamyka jedyny szpital na potrzeby Szpitala Zakaźnego. „Zapraszam wszystkich” - zaapelował.

Włos zjeżył mi się na głowie.

Oczywiście, że odpaliłam pisemnie na taką odezwę. Iść w tłum w celu złapania wirusa! Można i tak. Wtedy szpital obsadzimy własnymi ludźmi i obcych nie przywiozą.
Reakcja radnego była natychmiastowa.
„Dziwię się, że nauczyciel taki jak Pani dawnej szkoły powinien być za takim podejściem do działania. Podczas Powstania Warszawskiego nikt nie pytał tych młodych 9 czy 15 letnich dzieci czy mają w sercu ojczyznę. W tym przypadku to jest troska o Nasze Miasto, bowiem większe zagrożenie jest w tym miejscu, gdzie jest skupisko budynków wielorodzinnych i pozbawiono Nas jedynego szpitala.”.
Zaproponowałam, żeby tak powołać się na krucjatę z 1212 roku.
Dziś już wiadomego postu w sieci nie znalazłam. A świat jaki do tej pory znaliśmy, chyba rzeczywiście przemija z wiatrem...