Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wirus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wirus. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 listopada 2021

Narodowe szczepienie 2021

 




Zanim przejdę do szczepionek, trochę refleksji.….


Minął rok od ogłoszenia stanu covidowego. Przez ten rok okazało się, że nie panujemy nad wirusem. Maseczki z „Antonowa”, hucznie ongiś witane przez premiera, założone na usta i nos jak widać nie potrafią powstrzymać zarazy. Nałożyliśmy sobie takie narodowe maseczki na oczy, serca i umysł. Ważniejsze stały się laptopy, telefony i telewizory niż drugi człowiek. Bo przez rok wmówiono nam, że drugi człowiek to nosiciel śmierci. Wszystkie media trąbią od roku, żeby się zamknąć w domu, unikać ludzi, bo przynoszą zło.

A można było inaczej. Nie mogę bowiem zrozumieć, jak można było nie wykorzystać tego czasu na promowanie zdrowego trybu życia? Wiem, ludzie ruszyli do lasów i zapchali je tak, że trzeba było je kiedyś zamknąć. Do których lasów? Jacy ludzi? Ci z przepełnionej Warszawy? Tam nawet w Puszczy Kampinowskiej jest tłok. W lesie, przy której mam działkę rekreacyjną nawet w okresie grzybobrania tłumów nie było. Żadne siłownie, o które toczą się boje czy zamknąć czy otworzyć, nie zastąpią spaceru po morskiej plaży. A siłownie plenerowe? Urządzenia ustawione w takiej odległości, by sobie wzajemnie nie przeszkadzać, o dziwo nawet większej niż zalecana odległość covidowa....

Dlaczego nie promowano zdrowej diety? Skoro już kazano nam siedzieć w domu, to może trochę więcej o ilościach zjadanych kalorii?

Może trochę o tym, jak uniknąć depresji? Czy rzeczywiście jedynym ratunkiem jest niewłączanie internetu i telewizji lub wyjazd w Bieszczady?

Co ma zrobić zakochany chłopak, któremu nie wolno pocałować ukochanej, bo się mogą wzajemnie zarazić?

Dostajemy informację o ilościach zarażonych. Załamujemy ręce, bo nieustannie w tym Mazowieckiem jest najwięcej. I na Śląsku też. Niedługo oba województwa się wyludnią. Dlaczego otrzymujemy tylko dane w liczbach bezwzględnych? Dlaczego nikt nas nie informuje, jaki to procent mieszkańców? Przecież wiadomo, że akurat w tych częściach naszego kraju mieszka najwięcej osób i zawsze będzie tu wszystkiego najwięcej....

Dobra, już kończę, bo za mała i za cienka jestem, by wszystko ogarnąć. Też idąc do sklepu wkładam maseczkę i tłumi ona wiele zmysłów. Być może zachoruję, być może nie. Być może wirus mnie pokona, być może uczynią to choroby współistniejące, które oczywiście mam i które wchodzą w skład chorób nieplanowanych do leczenia. W każdym razie jako pierwsza z rodziny wezmę szczepionkę na klatę i zaszczepię się. Tym samym sprawdzę, jak nasze geny reagują na słynną Astrę Zenka.

We wtorek po świętach rozsiadłam się wygodnie w fotelu i podjęłam desperacką decyzję, że do przychodni muszę się dodzwonić. Choćbym miała dzwonić pół dnia, to nie odpuszczę.

Ze spisu w telefonie wybrałam numer. Nie zdążyłam westchnąć, sygnał nie przebrzmiał do końca kiedy.... po drugiej stronie odezwała się pani. Cuda i dziwy. Naród po świętach zdrowy i niespragniony teleporad.

  • Ja w sprawie szczepionki...

Podałam potrzebne dane.

  • Czy ósmego kwietnia na szesnastą może być? - zapytała mnie pani.

Rety, coś mi tu nie gra. Przecież są kolejki, ludzie stoją godzinami przed przychodniami, systemy nie wytrzymują, elektronika siada, a ja mam ot tak, za około 54 godziny iść do przychodni, oddalonej od mego miejsca zamieszkania o ok. 500 m i dać się zaszczepić?

Tak. To prawda. Jednym słowem można bez kolejek, bez czekania, normalnie i po prostu wejść, nadstawić ramię i się normalnie zaszczepić.

I na tym kochani moją opowieść skończę. W czwartek dostanę pierwszą dawkę i różnie może być. Jak po każdym szczepieniu. Może będę gorączkować przez kilka dni. Będę leżeć, ciężko oddychać, a syn będzie wyprowadzał psa. Nie będę miała wtedy głowy do wysyłania tego tekstu, a termin ostateczny już blisko. Zatem jutro dokonam poprawek, wyeliminuję część literówek, druga część zostanie i wyślę.... A ciąg dalszy nastąpi podczas kolejnego etapu konkursu.... jakoś nie wierzę, że takowego nie będzie....


Całuję w same usta! Tak bardzo niecovidowo!



Epilog


Narodowy szpital.

Narodowa maseczka.

Narodowe święta.

Narodowe szczepienie.

Narodowa kwarantanna.

  • Babciu, co oznacza słowo narodowy?

  • Już nie wiem wnusiu.... kiedyś to było fajne słowo...


czwartek, 2 września 2021

Narodowa telemedycyna 2020/21

 


Wędrowali szewcy przez zielony las.

Nie mieli pieniędzy, ale mieli czas.

Wędrowali

rybcium pipcium!

I śpiewali

rybcium pipcium!

Nie mieli pieniędzy, ale mieli czas!

Wędrowali boso wkoło szumiał las,

Na co nam pieniądze, skoro mamy czas.

Wędrowali

rybcium pipcium!

I śpiewali

rybcium pipcium!

Na co nam pieniądze, skoro mamy czas!

piosenka dla dzieci

- Babciu, a co oznacza słowo pypcium?

- Nie wiem, ale jest fajne!

Narodowa telemedycyna

    I teraz oczywiście nie będę Kolumbem, Ameryki nie odkryję. O medycynie czasów pandemii napisano i powiedziano już tyle, że żadna nowość nie jest nowości, żaden przypadek nie jest oryginalny i żadna wiadomość na jej temat nie wzbudzi emocji. Polska medycyna pandemiczna jest niczym planeta Ziemia – okrągła i spłaszczona na biegunach. Kręci się wokół własnej osi i po orbicie wokół... no nie chodzi o Słońce.... może tak po orbicie pacjentów? W sumie nie wiadomo jak to nazwać. Na jednym biegunie zachwyt, poświęcenie, na drugim.... lepiej nie mówić.

    Tak się złożyło, że z pierwszym osobiście nie miałam do czynienia, z wyjątkiem prywatnej wizyty w gabinecie endoskopii (ale to temat na zupełnie osobną opowieść). Z drugim biegunem, skandalami, lekceważeniem i procedurami, debilnymi i śmiesznymi, spotkałam się kilkakrotnie. Moi znajomi też. Dlatego też dziś tylko kilka wspomnień o różnym charakterze.

    Oczywiście w czasach zarazy króluje telemedycyna. Jeśli wysiądzie ci telefon, klepiesz taką biedę, że na kolejny cię nie stać lub też szwagier spóźnia się z przywozem zastępczego, za diabła z lekarzem kontaktu mieć nie będziesz. Nawet jeśli staniesz u drzwi gabinetu lekarza pierwszego kontaktu i będziesz wył z bólu, zostaniesz zapisany na teleporadę i nikogo nie będzie interesowało, czy będziesz miał telefon, czy nie.

    Akurat mój ostatni przypadek do tragicznych nie należy, bo jak widać, klikam w klawiaturę czyli żyję. Sprawny telefon też posiadam. Dzwonię więc do przychodni. Oczywiście, że nie łączę się za pierwszym razem. Inni też dzwonią. Telemedycyna uczy cierpliwości. W końcu oczywiście ktoś odbiera. Proszę o tzw. lekarstwa stałe i informuję, że coś mi na skórze wyskoczyło i przydałaby się porada.

    Porada będzie jutro. Recepta na leki też. A może tak informacja o której mnie więcej godzinie? „W godzinach pracy poradni” czyli od 8.00 do 18.00.

    Fajnie... Nastawiam budzik na 7.55. Z reguły wstaję później, mam prawo, niezależny emeryt jestem. Wstaję więc, chwytam telefon i szybko wyprowadzam psa. Od tego momentu telefon towarzyszy mi wszędzie. Nie ma mowy o dłuższym spacerze z psem, bo w każdej chwili może być teleporada. A trudno mówić o podejrzanej wysypce sprzątając po piesku lub mijając ludzi w maseczkach.

    I tak trwam w gotowości do 17.55. Pięć minut przed zamknięciem przychodni dzwoni lekarz. Zaczynam opisywać wysypkę. Najpierw ją lokalizuję. Mało precyzyjnie. Lekarz zadaje wiele pytań, by odpowiednio umiejscowić francę na moim ciele, pokaźnym ciele zresztą. Wszak bliżej nieokreślone egzemy mogą mieć charakter covidowy.

    Następnie próbuję określić ilość. Jedna krosta, więcej krostek, znowu duża. Gdzie są duże? Gdzie są małe? Tu, tu i tu. A tam znowu spore. Jedne mają pęcherzyki, inne nie, bo je zdrapałam. Bo swędzą. Czasami. Często. Jak im się chce. Nie zależy to ode mnie. Same decydują gdzie, jak i kiedy.

    Chyba nie mają charakteru wrzodu, raczej pokrzywki, ale ja się na tym nie znam. Oczywiście, że niektóre są czerwone, niektóre zaczerwienione, a jeszcze niektóre takie wypukłe.

    I tak bawiąc się w rozwijanie języka, stosowanie wyrazów bliskoznacznych i wieloznacznych upływa nam ponad dwadzieścia minut. Zaczynam się uśmiechać do telefony, ale w porę opanowuję uśmiech, by nie przerodził się w śmiech.

    Robi mi się żal lekarza. Jeśli tak rozmawia z każdym pacjentem, to rzeczywiście pracuje ciężko. Pytanie tylko, gdzie sens, gdzie logika.

    Na żywo postawienie diagnozy co to za wypryski i jak je leczyć, trwałoby na pewno zdecydowanie krócej. Zamiast gadać, pokazałabym zaatakowaną część ciała i już.

    W końcu po ponad trzydziestu minutach dostaję e-receptę z informacją, że to chyba nie efekt wirusa, ale uczulenia.

    Następnego dnia opowiedziałam o teleporadzie koleżance. Ta miała problem podobny. Coś jej wyskoczyło na... dobra, niech będzie kulturalnie, przynajmniej na początku... na pośladku. Było pojedyncze i bolało. Po podobnej do mojej wymianie opisów w postaci zwrotów bliskoznacznych, lekarz oznajmił, iż nie jest w stanie powiedzieć, czy wyprysk jest wrzodem czy efektem wiadomej zarazy. Polecił wykonanie... zdjęcia i wysłanie go. Telefonem oczywiście. Jako MMS rzecz jasna. Koleżanka, która ów wykwit skóry widziała jedynie w lustrze, bo takie miał usytuowanie, teraz dokonywała aktów ekwilibrystyki, by fotkę wrzodu na du... zrobić.

    Myślicie, że na tym koniec? Nic bardziej mylnego. Fotkę wysłała, ale okazało się, że była kiepskiej jakości. Cóż, taki telefon, taki aparat.... Oczywiście jakąś e-receptę dostała...

    Kolejna koleżanka prowadzi sklep, taki normalny, z mięsem i jego przetworami. Sklep znajduje się tuż przy przychodni i robi w niej zakupy lekarz pierwszego kontaktu. Koleżanki oczywiście. Taki więc lekarz przychodzi osobiście, bierze „krakowską” lub „podwawelską” z rąk koleżanki, stojącej oczywiście za kawałkiem plastiku. Ta zaś do niego na osobistą wizytę zgłosić się oczywiście nie może, bo musiałby ją dotknąć.

    Lekarze boją się chorych, więc nie przyjmują osobiście, ale jeść muszą i robią osobiście zakupy u potencjalnych bezobjawowców. Bo wiemy przecież, że można chorować bezobjawowo...

    Opowieści o polskiej służbie zdrowia można by ciągnąc w nieskończoność. Na szczęście, póki co, nie ma większej z nią styczności. W każdym razie przestałam się modlić słowami „Od nagłej i niespodziewanej śmierci, wybaw...”.

Narodowy szpital.

Narodowa maseczka.

Narodowe święta.

Narodowe szczepienie.

Narodowa kwarantanna.

  • Babciu, co oznacza słowo narodowy?

  • Już nie wiem wnusiu.... kiedyś to było fajne słowo...



wtorek, 10 sierpnia 2021

Jak pisałam bloga - wspomnień pandemicznych część V


Kiedy rozpoczęła się narodowa kwarantanna, a było to 12 marca 2020 roku, postanowiłam, że na swoim blogu będę codziennie pisać teksty o własnych przeżyciach związanych z tym wydarzeniem... Oprócz poczucia obowiązku wobec przyszłych pokoleń, żeby wiedziały jak to ongiś bywało, pisanie spełni wobec mnie funkcję terapeutyczną. W końcu mam być zamknięta na 48 metrach, kwadratowych rzecz jasna, przez... przez.... może dwa tygodnie... A potem trwało, trwało, trwało.... 

23 kwietnia 2020 czwartek

Piszę tekst nr 42. A to oznacza, że narodowa kwarantanna liczona przeze mnie tyle trwa. Właśnie następuje zjawisko zwane odmrażaniem gospodarki. Staram sobie zrobić przysłowiowe jaja z dopuszczeniem do ruchu w lesie istot na dwóch nogach. A to się zwierzyna zdziwi, no nie?

Kończą się moje swobodne spacery z sunią. Piętnastometrowa smycz treningowa zostaje schowana. Wraca smycz automatyczna. Kulka jest zdziwiona. Zaczyna tęskni ć za poprzednia swobodą. Ludzi wokół coraz więcej. Naród wychodzi z mieszkań niczym bohaterowie filmu „Surogaci” po awarii ich robotów, znaczy się surogatów. Większość zamaskowana, czyli w przesławnych maseczkach. Lub chustkach na twarzy. Lub kominiarkach kojarzących się z filmami kryminalnymi lub tymi o terrorze. Niekoniecznie wirusowym.

Rozmawiamy na spacerze. Normalnie. Moi znajomi emeryci nie narzekają. Fajnie było. Wreszcie opróżnili barek z pozostałości. Procentowych. Przy okazji potańczyli. Wesoło było.

Nie wszystkim. Znajoma emerytka nadal jest ciężko przerażona i nie chce rozmawiać. Odsuwa się ode mnie na odległość przekraczającą przepisowe dwa metry. Mówi, że wirus jest po to, by wybić starsze pokolenie. To zmowa młodych, co to władzę, pieniądze i wszelkie spadki chcą zagarnąć.

Aha, czyli w tę stronę idą teraz teorie spiskowe.

Próbuje jej wyjaśnić, że na takiej mnie to nikt się nie dorobi. Emerytura nie jest dziedziczna. Znajoma nie wierzy, że nie posiadam majątku. Każdy coś posiada.

Tak, mam psa. Gdyby dopadł mnie wirus, pewnie wylądowałby w schronisku...

Dobrze, nie będę się z ludzi nabijała. Każdy ma prawo do orgazmu.... choroba, co mnie napadło z tym orgazmem...

Po raz pierwszy od czterdziestu dni idę do sklepu. Nic się nie zmienił. Sklep. Jakaś pleksa tylko wisi nad głową kasjerki.

Pomidory takie same. Nawet marchewka się nie zmieniła. Pomyślałam, że kupię cukier i sprawdzę, czy nadal słodki. Zrezygnowałam. Cukru używam niewiele lub nawet wcale. Nie będę chomikować. Gorzały pędzić nie umiem.

Pieniądze też takie same. Oczywiście, preferowana opłata kartą. Tyle tylko, że w portfelu zalega mi gotówka wybrana z bankomatu na początku kwarantanny na wypadek... Właśnie... Wypadek czego? Trzeba się jej pozbyć. Płacę gotówką. Dostaję resztę.

Na monetach i banknotach też wirus żyje. Pięć złotych, co ja mówię, dziesięć groszy, no nie, jeden grosz reszty może stać się przyczyną tragedii czy popadnięcia w chorobę.

W telewizji coraz więcej relacji ludzi, którzy koronawirusa przeżyli. Straszna choroba. A przechodziłaś kobieto „różyczkę” w wieku 18 lat, albo „świnkę” w wieku 36? O anginie z temperaturą 40 stopni zapomniałaś? A co ty wiesz o rzyganiu po operacji przez całą dobę?

Uwaga, uwaga! Kto zna przyjemną chorobę?! Ręka do góry!

Też, z pewną taką nieśmiałością, dziennikarze zaczynają szukać osób, które w czasie zarazy chorowały nie na zarazę. Nastawienie służby zdrowia na wirusa spowodowało, iż zapomniano o innych chorobach.

Nie słychać o zawałach, udarach, złamaniach nóg lub rąk, o ataku kamicy nerkowej lub żółciowej... Słowem – świat choruje tylko na wiadomą chorobę.

Piszę tekst o pustym jednoimiennym szpitalu w Łomży. Na 476 łóżek – około dwudziestu zajętych.

Mam coraz więcej wątpliwości...

A teksty blogowe piszą się praktycznie same... jest się z czego pośmiać.

Aha, najważniejsze – wybory zaczynają górować nad małym, wrednym hitlerkiem. Proporcje: 70/30 dla polityki w telewizji i internecie.

niedziela, 1 sierpnia 2021

Jak pisałam bloga..... wspomnień pandemicznych część I

 



Jak pisałam bloga.... wspomnień pandemicznych część I 


Kiedy rozpoczęła się narodowa kwarantanna, a było to 12 marca 2020 roku, postanowiłam, że na swoim blogu będę codziennie pisać teksty o własnych przeżyciach związanych z tym wydarzeniem... Oprócz poczucia obowiązku wobec przyszłych pokoleń, żeby wiedziały jak to ongiś bywało, pisanie spełni wobec mnie funkcję terapeutyczną. W końcu mam być zamknięta na 48 metrach, kwadratowych rzecz jasna, przez... przez.... może dwa tygodnie...

Wszystko zaczęło się jednak wcześniej....


8 marca 2020 - niedziela


Właśnie wracam do Łomży. Pewnie do domu, bo tam mam swoje M... Ale to nie takie jasne. Wracam z Wałbrzycha. Niektórzy mówią, że ze Szczawna Zdroju. Bo od szesnastu lat, jeżdżąc do ukochanego rodzinnego Wałbrzycha, kwateruję w Szczawnie Zdroju.

Odległość między miastami jest żadna. Ulica podzielona znakami na dwie części. Z jednej Andersa w Wałbrzychu, z drugiej – Solicka w Szczawnie.

A w uzdrowisku więcej tańszych kwater do wynajęcia. Od dwóch lat zamieszkuję w niewielkiej oficynie, pokój z kuchnią, tuż przy parku zdrojowym. Przed sobą mam duże podwórko i restaurację. Pierwsze służy rano i w nocy memu psu, drugie – czasami mnie.

W tym roku miałam zamiar przyjechać tu na cztery tygodnie. Niestety, nie udało się. Od 9 marca oficyna już była zajęta. Byłam więc tylko trzy.


Tak więc około 11.00 ruszam spod kwatery do Wrocławia. Wiezie mnie samochodem dwójka sympatycznych ludzi. Śmiejemy się, rozmawiamy. Oczywiście, że o tajemniczym koronawirusie, wyprodukowanym w dalekich Chinach. Oczywiście, że Chińczycy mogli się lepiej postarać. Tylko zwykła grypa? No dobra, niech im będzie.... zawsze wszystko podrabiali. Teraz podrobili tę …. świńską? ptasią? Ponoć do nas idzie? Do Wałbrzycha jeszcze nie dotarła. Zobaczymy, czy jest we Wrocławiu.


We Wrocławiu na dworcu głównym – normalka. Sporo ludzi. Sporo pociągów. Zupełnie inaczej niż za mej młodości. Kiedyś większość pociągów odjeżdżała nocą. Do takiego Wałbrzycha z Warszawy pośpieszny jechał 10 godzin, osobowy – prawie dwanaście. Teraz Pendolino zasuwa cztery i pół. A z Wrocka tylko trzy i pół godziny.


Wsiadam z psem do pierwszej klasy. Żegnam się z młodymi. Pociąg rusza. Gdyby nie ludzie, głośno rozmawiający o jakiejś tajnej naradzie w jakimś tajnym instytucie w związku z jakimiś tajnymi wyborami, podróż minęłaby w całkowitej ciszy.

Moja sunia dostaje tabletki uspakajające i zachowuje się trochę jak naćpane zwierzę. Trochę poleży na podłodze, trochę na mych kolanach. Nie, kochani, żadnej samowolki. Tabletki przepisane przez weterynarza na czas podróży.


W Warszawie czekają rodzone dzieci. Jedziemy trochę pogadać do mieszkania córki. W związku z wykonywaną pracą córa bywa praktycznie codziennie w sejmie. To znaczy w gmachu sejmu. Wraz z synem pytamy o chińskiego wirusa. Jakie środku ostrożności w owym, najważniejszym polskim gmachu, przedsięwzięto w celu ochrony najważniejszych w Polsce ludzi.

Żadnych.

Dodatkowych rzecz jasna.

Stare są i mają się dobrze.

Bomby na teren instytucji nikt nie wniesie.

Wirusa może...

Jakiego wirusa? Skoro nikt i nic nie chroni decydentów, to i wirus nam nie straszny.

Ze stolicy syn wywiózł mnie w dobrym humorze. Opowiadam o swoich przeżyciach na Rodzinnej Ziemi, syn mówi o swoim synu. Wszak nie widziałam go przez prawie cztery tygodnie. Pies śpi w bagażniku. Spoko. Jedziemy combi.


11 marca - środa


Pierwszą zmianę w otoczeniu zauważyłam około trzynastej. Mieszkam tuż przy szkole. Obok jest osiedlowy teren rekreacyjny, zwany skate parkiem i szkolne boisko, a właściwie mały stadion. O tej porze dnia, panuje tu ruch jak na przysłowiowej Marszałkowskiej. Teraz jest cicho... za cicho... Właśnie wracam z tzw. miasta. Zrobiłam zakupy. Zapisałam się w kolejce do dentysty. Na fundusz oczywiście. Bo sprawa pilna nie jest. Plomba w martwym zębie mi się rusza.

Zakupy zostawiam w kuchni i biorę psa na spacer.

Nie, nie jest normalnie... coś wisi w powietrzu... I nie jest to smog.


Wieczorem wszystko się wyjaśnia. Wirus dotarł do Polski. Rząd zawiesza wszystko. Zajęcia w szkołach też. Wszyscy mają siedzieć w domu. Internet zapełnia się nakazami i zakazami.

Seniorze, nie chodź do wnuczka. Może cię zaradzić.

Dobra, nie pójdę.

Po raz pierwszy zrobisz światu przysługę siedząc na du... w domu.

Będę siedzieć.

Zaraz, zaraz, a co z psem?

Psa oczywiście wolno wyprowadzać.

Bo tak w ogóle, to wszystko zacznie obowiązywać od poniedziałku. Póki co, mamy jeszcze trochę wolności, żeby do narodowej kwarantanny się przygotować.

Na kartce notuję, co mam do zrobienia.

Weterynarz – lekarstwa i środek przeciwkleszczowy dla psa.

Lekarz pierwszego kontaktu – moje lekarstwa.

Zakupy....

Szybki przegląd lodówki i szafki z produktami bez konieczności chłodzenia.

Nie ma potrzeby. Zapasy na miesiąc są. Mleka trzeba dokupić.

Ważniejsza sprawa – czym zająć się, żeby nie zwariować przez te... no, dwa tygodnie...

Na szczęście jestem z gatunku samotników. Patrzę na półkę z kolekcją filmów na VHS i DVD, stertę książek zabranych tuż przed wyjazdem do Wałbrzycha z półki „Uwolnij książkę” w bibliotece. Do barku też zerknęłam – nalewki, zdrowotne na spirytusie, są.

Podejmuję też decyzję. Będę codziennie pisać teksty na swoim blogu. O tym co robiłam, co widziałam, wszak mogę wychodzić z psem. Tak codziennie rano będę pisała taki sobie felieton o dniu minionym... Niechaj wyjścia z Kulką i felietony wyznaczają mi rytm życia podczas narodowej kwarantanny.


niedziela, 31 stycznia 2021

Teorie spiskowe 2020/21 - Ten, co rządzi światem....

 



Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który stawał w obronie niepodległości, diabli wiedzą czyjej.

Rok 2021 rozpoczął się od szczepień....

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....


W związku z tym, że życie się unormowało, brakuje ciekawych, a zwłaszcza odkrywczych teorii spiskowych. Przyszedł więc czas, by przedstawić teorię o charakterze religijnym.

Oto bowiem zupełnie niedawno odkryłam, oczywiście, że w internecie, historię szatana, takiego diabła, ma się rozumieć. Historia ta ma związek z konkretną religią. Nazwy jej jednak nie podam, bo …. bo nie. I koniec.

Otóż szatan zwany czasami Lucyferem, czasami Belzebubem, a najczęściej zwykłym diabłem, pomieszkiwał sobie w niebie, razem z całą grupą świętych. I oczywiście swoim szefem. Ale coś mu się nie spodobało, szatanowi oczywiście, wywołał zamieszki, czy jakiś tam strajk, ale nie był to strajk kobiet. Został najpierw uwięziony w niebiańskim więzieniu, a następnie strącony na ziemię. Strącenie nastąpiło dokładnie w roku 1914. Zaraz wybuchła pierwsza wojna światowa. Ona to właśnie stał się początkiem końca obecnego systemu rzeczy.

Na naszej planecie właśnie szatan objął rządy. To znaczy, że od tej pory wszyscy nami rządzący są przedstawicielami siły nieczystej. Dotyczy to oczywiście polityków.

(O tym, że zło najchętniej zamieszkuje w tej grupie, dowiedzieliśmy się w 1976 roku z filmu „Omen”)

W sumie.... można taką teorię poprzeć patrząc na poczynania co niektórych stojących u steru władzy... zupełnie tak, jakby szatan im podpowiadał, co mają mówić, jakie rozporządzenia wydawać...

Tak więc żyjemy w świecie rządzonym przez Lucyfera i jego spółkę. Począwszy od owego 1914 klęska goni klęskę. Wojny, grypy hiszpanki, LGBT i wreszcie obecny wirus to dzieło faceta z piekła. Jego działania mają na celu oczywiście wyeliminowanie znacznej części społeczeństwa, by pozostali tylko zdrowi i silni. Tacy mogą przetrwać nawet wojnę pod Armagedonem (miejsce ostatecznej bitwy między siłami dobra i zła, w której hordy szatana zetrą się z anielskimi hufcami pod wodzą Chrystusa).

I chociaż Apokalipsa twierdzi, że zło przegra, taki szatanik wierzy, że uda mu się wygrać przy pomocy zdrowych ludzi, co to niejedną zimę na Syberii i koronawirusa przeżyli.

Dobra, przesada z tą Syberią.... ale ci, co zimą chodzą w góry w samych majtkach i wracają bez pomocy GOPR-u, zawsze mają szansą na wygranie z delikatnymi aniołkami mają.

czwartek, 14 stycznia 2021

Teorie spiskowe 2020/21 - Stan agonalny

 



Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który stawał w obronie niepodległości, diabli wiedzą czyjej.

Rok 2021 rozpoczął się od szczepień....

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....

Dzisiaj o teorii, która jest królową teorii. Spotykamy się z nią przy każdym ważnym wydarzeniu mającym na celu otumanienie tzw. społeczeństwa.

Tacy kapłani egipscy na ten przykład wykorzystywali zaćmienie słońca do pogrążania ludu w ciemnocie. Chłop egipski ciemniał jeszcze bardziej, a kapłani gromadzili nadal złoto w labiryncie (źródło - „Faraon” Prusa).

Za czasów PRL taki na przykład towarzysz Wiesław ogłaszał obniżkę ceny Ursusa, traktora zresztą, licząc, że nikt nie zauważy podwyżki cen cukru ( źródło – jakieś filmiki na youtubie).

Kiedy ogłoszono pandemię korony, od razu pojawiły się setki, może i tysiące teorii spiskowych. Najwięcej było tych związanych z rządzącymi, że niby pandemią chcą przykryć własne błędy i wypaczenia. A rząd każdego państwa coś za uszami ma i teoria wydaje się być zawsze aktualna. Rządzący zawsze chcą przepchnąć jakąś ustawę tak, by ciemny lud tego nie zauważył. O, taki polski rząd podniósł podatki, ustanowił nowe, a taki lud polski podnieca się do osiemnastu zaszczepionych poza kolejnością. Nikomu do głowy nie przyjdzie, by walczyć o całkowite zniesienie podatku od psa!

Był też czas na protest w związku z technologią 5G, że niby groźniejsza od wirusa, ale większe przynosi zyski wybrańcom i maszty trzeba stawiać. Sprawa jakoś przycichła.

Niestety, to nic w porównaniu z teorią spiskową, z którą zetknęłam się wczoraj podczas dyskusji na wiadomym portalu.

Zacznijmy od tego, że pandemię ogłosiła organizacja ponadnarodowa. Oczywiście nie wyklucza to tego, że wykorzystywana jest do bezecnych celów przez element bliżej nieokreślony. Pytanie – dlaczego w ogóle to ogłoszono?

Pierwsza przyczyna to strach przed nieznanym. Oto pojawia się obcy, znaczy się wirus. Nie wiadomo czym grozi, komu grozi i dlaczego. Jeśli nie ogłosi się stanu klęski zdrowotnej, a ona nastąpi – likwidacja organizacja i sucha gałąź dla jej członków.

A więc ogłośmy – na wszelki wypadek, żeby nikt nie miał do nas pretensji.

Druga teoria – medycyna na świecie jest w fatalnym stanie. Agonalnym prawie. Nie ma lekarstw na choroby układu krążenia i nowotwory. Niedługo ludzkość czeka totalne wymarcie.

Co, twierdzicie inaczej? W telewizji pokazują najnowsze osiągnięcia, najnowsze aparatury, tu ludziom przeszczepiają twarz, tam operują nienarodzone dziecko....

To pokazówka. A jeśli jest w pewnych okolicznościach prawdziwa, to tylko za pieniądze. Prawdziwe, nie te z ZUS-u.

W rzeczywistości medycyna przestała radzić sobie z chorobami. Dzięki ogłoszeniu, że największym wrogiem ludzkości jest kowid, nikt już nie umiera na raka. Walczymy z kowidem, bo zawał to pryszcz przy wirusie. Na zawał umiera się od razu. Kowid człowieka wykańcza powoli. Kowida można leczyć respiratorem, a na raka potrzeba zdecydowanie więcej lekarstw. O kosztach operacji chirurgicznych nie wspomnę.

Mało tego, z nowotworami medycyna walczy od lat i postępu nie widać. A taka korona po pewnym czasie zniknie lub dostosuje się do naszego świata, jak każdy wirus....

niedziela, 10 stycznia 2021

Teorie spiskowe 2020/21 - Wszczep antykowidowy

 


Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który stawał w obronie niepodległości, diabli wiedzą czyjej.

Rok 2021 rozpoczął się od szczepień....

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....

Dzisiaj w zasadzie należałoby teorię jedynie zaprezentować i potwierdzić jej prawdopodobieństwo, gdyż bardzo, ale to bardzo pasuje do rzeczywistości zastanej, czyli początku nowego roku oraz początku akcji „Igła”.

Chodzi oczywiście o słynne szczepienie słynnej osiemnastki, potomnym przypominam – bez kolejki zaszczepiono 18 osób wciskając im kit, że poprzez nadstawienie górnej części narządu zwanego ręką, zostaną ambasadorami szczepionki, na którą znaczna część ludu nie ma ochoty.

Jako że osiemnastka to symboliczna cyfra, bo kto ją przekracza staje się pełnoletni i wiele może, do dnia dzisiejszego, wykryto głównie owych osiemnaście osób i teoria spiskowa mówi, że w większości są to osoby przeciwne obecnemu rządowi, który miał główny cel w szczepieniu ich niż właściwy cel szczepienia.

I tak oto napisałam kilka zdań wielokrotnie złożonych. Dział gramatyki zwany składnią bardzo lubiłam. Jako uczeń i nauczyciel. Będąc drugim, zdania z wieloma orzeczeniami lub równoważnikami zdań w środku zdania wielokrotnie złożonego, służyło mi do udupi.... ucznia, który akurat podpadł mi z innego powodu. Napyskował mi na korytarzu, no to sru go do tablicy i rób rozbiór logiczny zdania! Nie zrobisz – pała! A ja już takie ci podyktuję, że nie zrobisz i wykresu nie narysujesz!

I tak właśnie udupie.... zostali ci, co dali sobie poza kolejnością wstrzyknąć płyn przeciwkowidowy, którą to nazwę ośmielam się już spolszczyć, bo na tyle gości w naszych słownikach, że już można.

Najpierw ktoś wmówił komuś, że naród jest przeciwko płynowi i trzeba go odpowiednio przekonać wykorzystując w tym celu osoby znane i szanowane, co prawda ten drugi ktoś miał wątpliwości, zwłaszcza dotyczące ilości wstrzyknięć z jednej butelki – pięć czy sześć – wszak butelka to towar ścisłego zarachowania.

Ktoś pocieszył, że towarzysze ongiś nie takie rzeczy robili, wszak historia to nauczycielka życia, a jeśli ktoś już czasów towarzyszy nie pamięta, na pewno zna jakiś kreatywnych księgowych, co to cuda z rozpisywaniem przychodów, dochodów i rozchodów czynią.

Kolejny ktoś, opierając się na podszeptach intuicji, duchów, niekoniecznie świętych, przyjaciół, szwagrów i wujków, dokonał selekcji potencjalnych kandydatów na osoby kandydujące do miana ambasadorów ukłucia igłą, którą wcale nie był bohater słynnej książki Kena Folleta.

I tak oto dokonano kontrolnego wszczepu antykowidowego, który zaowocował zwolnieniem z pracy kilku osób, które pewnie nie były owymi ktosiami, ale aktywnie uczestniczyły w procesie łamania, przepisów, których nie ma, ale wkrótce będą, bo kolejne rozporządzenie wejście w życia z datą wsteczną do daty ogłoszenia.

Na zewnątrz wypłynęły natomiast wypłynęły nazwiska owych nieszczęśników, co to dali się wpuścić w maliny i udu... przez równie wpuszczonych jak oni, byłych pracowników, zapewne też niewygodnych dla rządzącej ekipy, która teraz jest cacy, bo ukróciła proceder pozakolejkowy i najpierw zaszczepi tych, co mają być zaszczepieni.

Nauczyciele poczekają sobie, dlatego też, w ramach zemsty nauczyciela emeryta, macie felieton ze zdaniami wielokrotnie złożonymi i męczcie się czytając do końca.

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Teorie spiskowe 2020/21 - Ziemia obiecana z marmuru

 



Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który stawał w obronie niepodległości, diabli wiedzą czyjej.

Rok 2021 rozpoczął się od szczepień....

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....

To już nie teoria. To fakt. Autentyczny do tego, co potwierdza, że jest prawdą, tylko prawdą, a nie gó... prawdą.

W naszym kraju nad Wisła, Odrą, Narwią i Pełcznicą rozpoczęto szczepienia mające na celu uchronienie ludu słowiańskiego od chińskiej zarazy. Oczywiście powstał precyzyjny plan jak, gdzie, kiedy i kogo szczepić. Bo ponoć chętnych było multum, a szczepionek jak na lekarstwo przeciwko nowotworom. Znaczy się niewiele.

Nie, chyba to nie było tak.

Zanim szczepionki dotarły do celu, w kraju nad Wisłą, Odrą, Na.... itd. najgłośniej wrzeszczeli ci, co to zaszczepić się nie chcieli. Potem odezwali się ci, co pragnęli ukłucia. Rozpoczęła się narodowa kłótnia.

Dziennikarze sprawę podgrzewali. Wiadomo, temat na jakiś czas, nie trzeba szukać nowych. W pewnym momencie miałam nawet wrażenie, iż tych, co się szpikować nie dadzą, jest zdecydowanie więcej. Tak chyba też pomyśleli zwolennicy ukłucia. Zapewne to oni pomyśleli, iż trzeba zaszczepić ważnych ludzi, by dali przykład.

Publicznie zaszczepili się dwaj wrogowie z senatu, pewien szef partii i prezydent miasta. Wiadomy prezes przykładu nie dał, o co niektórzy mieli do niego pretensje. W sumie promocyjnie i propagandowo było. Nikt się nie czepiał.

Awantura wybuchła, kiedy, ponoć przez przypadek, ze strzykawki wyciekła informacja, iż zaszczepili się znani aktorzy. Tak jakby byli innymi ludźmi niż politycy. Cóż, jak wiadomo są zwierzęta równe i równiejsze – jak rzekła stary mistrz Orwell.

Dziś, a pierwszy poniedziałek nowego roku mamy, od samego rana w sieci głównie mamy atak na celebrytów, bo wredni, bo poza kolejnością, bo poza moralnością.... itd.itp. Doszło do tego, że moja koleżanka, z grupy antyszczepionkowców covidowych, oznamiła, że musi się zaszczepić, bo widocznie szczepionka jest dobra, skoro lud się oburza na tych, co poza kolejnością dali sobie wstrzyknąć. Nie ma w nim żadnych mikroczipów ani żadnych środków ubocznych, jakiekolwiek by miały być.

Cel został osiągnięty.

Ludziska będą się pchać do szczepień, jak po mięso za PRL-u. Nie wpuszczą poza kolejnością nikogo. Powstaną komitety kolejkowe. Bogaci wynajmą zawodowych staczy, by kolejki przed miejscami szczepień pilnowali.

I uwaga! Czarny rynek też zareaguje. Bazar Różyckiego w stolicy ożyje. Inne bazary również. Drukarnie rozpoczną drukowanie etykiet. Pojawi się technologia przerabiająca plastik na strzykawki, a butelki po czystej na pojemniki ze szczepionką. Policja, zamiast ganiać za Strajkiem Kobiet, zabierze się za ściganie przestępców szczepiennych. Ktoś zaproponuje wczasy dwutygodniowe ze szczepieniem w pakiecie. Pod opieką lekarza oczywiście. Ktoś opracuje nowy zestaw przeciwstrząsowy. Ktoś zacznie go produkować. Ktoś będzie to sprzedawał. Ktoś w tym celu postawi nowy sklep....

Słowem – gospodarka ruszy z kopyta i szybko nadrobi straty z epoki panowanie wiadomego wirusa. A wszystko to dzięki zaszczepieniu się przez Agnieszkę, Maksa Baumana i ich córkę. 

wtorek, 29 grudnia 2020

Teorie spiskowe 2020 - Stado wilków w łańcuchu

 


Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który stawał w obronie niepodległości, diabli wiedzą czyjej.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....


Już po świętach, mieszkańcy Ziemi zaczęli się szczepić, zatem czas na powrót do teorii spiskowych niezwykłego roku 2020. Trzeba się śpieszyć, bo zaraz rok 2021, a ten może być jeszcze ciekawszy. Szybko więc odnotuję najczęściej spotykaną teorię spiskową, powtarzaną w tym czasie, który właśnie mija.

Chodzi nie tylko o to, kto stworzył, utworzył czy wymyślił wirusa, ale o to kto za tym całym bałaganem, bajzlem, strachem i propagandą stoi. Słowem o to, kto ma cel w tym wszystkim, co nazwać już trudno.

Według spiskowców sprawca jest jeden – KAPITALISTA.

I nieważne jak się nazywa. Może być ich kilku, no może kilkunastu. Narodowość - najchętniej żydowska. Miejsce zamieszkania – z reguły wyspa na Karaibach. Człowiek wielodzietny, wielownukowy. Słowem taki, co ma wszystko. A jeśli się ma wszystko, to chce się więcej. Najczęściej podwójnie.

Taki kapitalista oczywiście ma swoje firmy, ma swoich ludzi, ma swoje biznesy, interesy i huk wie co jeszcze. I chce więcej. Może więc tak zgarnąć wszystko? Co to jest wszystko?

I tak oto najwięksi kapitaliści świata, na tajnej naradzie, na pewno nie w Wilczym Szańcu, postanowili cały świat zagarnąć dla siebie. Plan - prosty.

„Wywołamy pandemię wirusową. Nie, wojny nie będzie, bo sami chcemy jeszcze pożyć. A bomby latają w różnych kierunkach. W takiego wirusa, znaczy się chorobę, uwierzą praktycznie wszyscy. Wciągniemy w to wszystkie szanowane organizacje pro i niezdrowotne. I tak większość z nich finansujemy, niech się więc odwdzięczą. Wywołamy ogólnoświatową panikę. Spowoduje to ogólne zamieszanie, ludzie zaczną się bać. A strach jak wiadomo jest bardzo pożyteczny w sprowadzaniu nieszczęść. Część ludzi umrze (patrz mój tekst „Planowana eksterminacja”), część podporządkuje się naszym prawom, a przede wszystkim – część zbankrutuje! Bo nas najbardziej interesują pieniądze!”

Oczywiście wszystko, co się do tej pory wydarzyło i dzieje się nadal, podporządkowane jest wyeliminowaniu innych, mniejszych kapitalistów. Majątek ziemski trafi w całości do owych wybrańców, co to pandemię wywołali.

W takiej Polsce za czasów PRL-u firm prywatnych prawie nie było. Kiedy ustrój się zmienił, zaczęto namawiać ludzi, by własne interesy otwierali. Miałam koleżankę pracującą w Urzędzie Pracy. Decydowała o przyznawaniu forsy na rozkręcenie działalności gospodarczej Jaśkom i Maryśkom. Zawsze była zapracowana, bo każdy chciał mieć własną firmę.

Teraz takie firmy stoją nad przepaścią bankructwa. Prywatne majątki rozpływają się jak sztuczny śnieg na nieczynnych stokach narciarskich.

I oto pojawiły się ponoć osoby oraz inne, większe firmy, które te mniejsze chcą wykupić. Za grosze. Rozpoczyna się pożeranie mniejszych przez większych. Klasyczny łańcuch pokarmowy tworzący sieć zależności, dzięki którym możliwy jest obieg materii i przepływ energii.

W lesie, w którym rządzi stado wilków, sarna się nie uchowa.

piątek, 11 grudnia 2020

Teorie spiskowe 2020 - Bez stetoskopu


Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....



Jak widzicie kochani, obracamy się nieustannie wokół teorii o przerzedzeniu Matki Ziemi, która nie daje już rady ze zbyt dużą ilością jej dzieci. Wojny światowej dawno żadnej nie było. Wydłużyło się życie człowieka, znaczy się wiek, a lasy wycięto, lodowce topnieją.... Trzeba jakoś zapewnić byt tym, co... inaczej – młodym i zdrowym.

Bo oto dochodzimy do podstawowej metody przerzedzania ludzkości poprzez wirusa – medycynę telefoniczną.

Sposób kontaktowania się z lekarzem, dla zmyłki nazywanym „lekarzem pierwszego kontaktu”, ma wyeliminować nie tylko nierentownych gospodarczo seniorów, ale również osoby chore. Te osoby nie pracują, nie wzbogacają gospodarki, nie wytwarzają. Wprost przeciwnie – regenerują wielkie koszta. A to szpitale, przychodnie, a to zabieranie czasu lekarzom, a to wypłaty z ZUS.... słowem chorego człeka trzeba ….

(Na szczęście hospicja korzystają głównie z datków i 1% i nie obciążają budżetu.)

Metoda wydaje się być w miarę humanitarna. Lekarz telefonicznie postawi diagnozę, da numer recepty i w sumie nie można niczego nikomu zarzucić. Taki chory pójdzie do apteki, postoi z pół godziny na deszczu (w aptece mogą przebywać równocześnie dwie osoby, reszta – won za próg, czyli na świeże powietrze), w drodze powrotnej wyczerpany złapie wiadomego wirusa. Trafi do szpitala, tam zejdzie i wprowadzą go na listę ofiar korony, tworzonej ku przestrachowi społeczeństwa. Winny jest zatem wirus. Jasne? Jasne!

Służba zdrowia w tym wypadku zdaje się być służbą wirusowi.

Oczywiście nie w całości. Sama jestem, jak wielu innych, ofiarą medycyny telefonicznej. Nawet trafiłam do szpitala. Normalnego szpitala. Wszyscy tam normalnie pracowali. Potem trafiłam do prywatnej przychodni w celu wykonania badań. Tu nie tylko pracowano normalnie, tu pracowano rewelacyjnie.

Można? Można!

Dlaczego więc lekarz tzw. pierwszego kon.... dobra, nie będę tego powtarzała, nudne się robi... nie przyjmuje pacjentów normalnie? Jak jest cel? O co w tym wszystkim chodzi?

Teoria spiskowa mówi, że chodzi głównie o przerzedzenie. Starszym, schorowanym ludziom odechce w końcu porad przez telefon. Bo nawet oni już nie uwierzą, że można telefonicznie odróżnić przeziębienie od anginy, grypy lub alergii. O zapaleniu oskrzeli czy płuc już nie wspomnę.

Telefon to nie stetoskop.

W oczu też takiemu pacjentowi telefon nie zajrzy. Zapalenie spojówek? Zespół suchego oka? A może zwykły paproch?

Na zakończenie zacytujmy klasyka:

„Ślachetne zdrowie,

Nikt się nie dowie,

Jako smakujesz,

Aż się zepsujesz....” 

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Teorie spiskowe 2020 - Wykluczenie pandemiczne

Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....


W poprzednim felietonie pisałam o przerzedzeniu świata poprzez wywołanie konfliktu pokoleń w związku z zakazem i niezakazem wchodzenie do sklepów w określonych godzinach tj. 10-12.00. Na pewno te godziny przejdą do historii tak samo jak słynna 13.00 w czasach PRL-u.

Dziś kolejna metoda wykańczania seniorów w imię ich dobra w dobie wirusa. Nazywa się wykluczeniem.

Od wielu, wielu lat zachęcano seniorów do opuszczenia domów, do uprawiania sportu, do uczestnictwa w życiu społecznym. Miało to zapobiec przede wszystkim zamuleniu ich mózgu, czyli sprawieniu, iż będzie on ciągle aktywny, będzie pracował i znacznie opóźni przybycie pana Alzheimera.

Na użytek seniorów powołano do życia klubu seniora, uniwersytety trzeciego wieku i nie bójmy się tego – kółka różańcowe. Ludzie się spotykali, rozmawiali, dyskutowali, śmiali i żyli.

Propaganda zrobiła też swoje w sprawie uprawiania sportu przez najstarszą grupę wiekową. Wyrzucono narty, zostawiono kijki i powstał Nordic Walking. Na osiedlach powstały siłownie plenerowe. Akurat te w mojej okolicy – opanowane przez seniorów.

Lata promowania zdrowego trybu życia zaczęły przynosić efekty. Osoba 60+ stała się aktywna. Wyszła z domu. Emerytura to nie izolacja od społeczeństwa, tak jak ongiś było na tzw. wycugu.

Tymczasem ostatnimi czasy taki senior usłyszał, iż w imię swego własnego zdrowia ma zostać w domu, bo tam go żadna korona nie chwyci! Okey, może i nie chwyci. Dorwie go za to depresja, demencja i słynny pan. To wszystko doprowadzi do zaburzeń pracy mózgu i przyczyni się do zejścia na choroby współistniejące. Brak aktywności fizycznej oczywiście powiększy liczbę owych chorób. Cukrzyk, zamiast spalania nadmiaru cukru podczas marszu z kijkami, będzie go gromadził w swoim organizmie. Człek po zawale utknie w fotelu przed telewizorem. Wszystkim spuchną nogi. Narządy wewnętrzne obrosną tłuszczem. Zniknie naturalna odporność. Osteoporoza zaatakuje wszystkie kości. Płuca, pozbawione świeżego powietrza, zaczną pracować coraz wolniej i wolniej... tak samo jak serce.... tak samo jak wątroba.... jak nerki.... Nastąpi samotność i poczucie wyobcowania, odrzucenia i beznadziei... duże wahania nastroju, urojenia, problemy z pamięcią i koncentracją, zaburzenia snu, brak właściwej oceny sytuacji, zaburzenia mowy ….

W końcu ktoś wezwie pogotowie lub policję, bo sąsiad nie będzie dawał znaku życia.

Zaraz, zaraz, to chyba już nie wykluczenie... to się chyba nazywa eutanazja....



 

niedziela, 29 listopada 2020

Teorie spiskowe 2020 – Transformant zmodyfikowany




Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....

Dziś ponownie o szczepionkach.... 

Są tacy, co twierdzą, że czip będzie pluskwą agenturalną, z lokalizacją i podsłuchem. Uspakajam. Nie będzie. Rolę agentury śledzącej każdy nasz krok pełni obecnie pełni wszechobecnym monitoring oraz... nasz osobisty, prywatny telefon komórkowy.

Wystarczy obejrzeć pierwszy z brzegu serial typu „Komisarz Alex” czy „Ojciec Mateusz”, żeby przekonać się, jak łatwo prześledzić nasz spacer z Burkiem po mieście. „Między 21 a 22 zamordowano Zośkę spod 5? A kto się logował do najbliższej stacji BTS? Wśród nich jest morderca” - krzyczy komisarz do aspiranta. I zaczynają się przesłuchania, przepytywania i odtwarzania trasy naszego spacery. Wszyscy jesteśmy podejrzani – jak powiedziała stara, dobra Joanna Chmielewska.

Teorię o agenturalnej roli czipa ze szczepionki przeciwko koronie odrzucamy definitywnie, bez telefonu do przyjaciela.

Pojawiła się jednak inna teoria. Oto szczepionka będzie powodowała modyfikację (transformację) genów. Nie mając pojęcia co to jest i jak to się je, zaczęłam grzebać w internecie....

„Transformacja genetyczna, (transgeneza, transgenizacja) – wprowadzenie do komórki obcego materiału genetycznego (DNA), zwłaszcza niewielkiej jego porcji obejmującej jeden do kilku genów. Zmodyfikowana w ten sposób komórka, a także (w przypadku organizmów wielokomórkowych) zregenerowany z niej organizm, to tak zwany „transformant”. (to Wikipedia)

Pod tą definicją znajduje się osiem sposobów na owe wprowadzenie obcego do ciała podstawowego. Najbardziej przypadł mi to gustu punkt mówiący o „wstrzeliwanie cząsteczek DNA przy pomocy armatki genowej”. Oczywiście można by zagłębiać temat inżynierii genetycznej i grzebać w sieci, tylko po co...

Teoria spiskowa mówi wyraźnie – w szczepionkach będą obce geny, które nas zmienią w transformant. Pytanie zasadnicze – jaki transformant? Jeśli trafią mi się geny Burka z podwórka, to jeszcze źle nie będzie. Wolę być sympatycznym pieskiem niż małpą, nawet człekokształtną. Mnie osobiście przydałyby się geny jakiejś modelki ( bez nazwisk, bez nazwisk), żebym tak szczuplejsza się stała. Albo takie geny uczulające …. Człowiekowi z AA za pomocą armatki genowej wstrzeliwujemy gen przeciwalkoholowy i człek już na spotkania grupy nie musi chodzić, bo ma alkoholowstręt. 

Tak więc moi drodzy, z tymi szczepionkami, co to geny mają nam zmieniać może wcale nie będzie tak źle....


piątek, 27 listopada 2020

Teorie spiskowe 2020 - Ekstradycja z bonem w tle

 


Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....


Oto pewna rodzina 2+2 i nie wiadomo kto jeszcze, bo jak wiecie zgromadzenie nie może liczyć więcej niż pięć osób, a jeśli owa rodzina jest na kwarantannie to tylko muszą być cztery sztuki, bo jeśli....

Znowu się zagalopowałam. Nie o tym będzie dziś mowa. Dziś będzie o Polskim Bonie Turystycznym, co to ma na celu „wparcie finansowe polskich rodzin, osłabionej przez skutki pandemii COVID-19. Dopłata do wypoczynku  pośrednio pomoże osłabionej branży turystycznej.” I taka dopłata ma być ważna do marca 2022 roku. „Wynosi jednorazowo 500 zł na każde dziecko do 18 r. życia(...) Za pomocą bonu można dokonać płatności za usługi hotelarskie lub imprezy turystyczne realizowane przez przedsiębiorcę turystycznego lub organizację pożytku publicznego na terenie kraju.”

Wiem, że dużo cytatów, ale tak trzeba, żeby ideę przypomnieć. W czas letni część ludzi bon wykorzystała. Część, ta zastraszona i przestraszona wiadomym wirusem, odpuściła sobie obiecując dzieciom, że zimą na pewno wesprą branżę hotelarską swoimi osobami.

A tymczasem decydenci zadecydowali, że wszystko, co zimowe będzie zamknięte: stoki narciarskie, żarcie przy stokach, hotele i zajazdy na stokach, słowem zamkną takie Zakopane i niech się wreszcie samo zakopie. Wszystko oczywiście dla dobra społecznego i klęski wirusa.

Równocześnie podjęto decyzję, że ferii zimowych nie będzie. To znaczy będą. Połączą się ze świątecznymi i część narodu wymagająca kształcenia, kształcić się nie będzie. Ktoś z tzw. rządu zaapelował, żeby siedzieć w domu i tyle. Bo to dobrze, znaczy się źle wpływa na koronnego. Zresztą, młodzi wyhasali się na Strajku Kobiet i Marszu Niepodległości, i wystarczy im ruchu. 

Zaczęła się awantura ogólnostokowa, w wyniku której zjeżdżać na nartach będzie wolno, ( bo ponoć jakiś decydent ma stok, a może stóg, po takim stogu też można szusować na du...) ale już napić się gorącej herbaty po zjeździe – nie.

Działanie zupełnie logiczne w obliczu nakazu siedzenia przed komopem przez małolatów. Żaden rodzic z Gdyni nie pojedzie z dzieckiem do Krynicy Górskiej na narty. Herbata w termosie wystygnie.

Całą sytuację wyjaśniła wspomniana wcześniej rodzina na kwarantannie.

Otóż kochani moi, rząd nie ma pieniędzy na ów bon turystyczny! Czas jego wykorzystywania trzeba wydłużać i wydłużać. A może Polacy do tego marca 2022 o nim zapomną?

Trzeba zatem ludzi zniechęcić, dalej prowadzić akcję zastraszania, wystraszania i narodowego obłędu. „Posiedzita w domu, to bezrobotny w Polsce wirus odleci do takiego Meksyku na przykład. Nie będzieta wyjeżdżać, to umrze z głodu. A jeśli do tego nie wywołacie żadnego nowego strajku, to kto wie.... może na mocy specjalnego dekretu zrobimy mu ekstradycję z kraju?”

Choroba, zaczynam wierzyć w to, co piszę....

Czyżby to już nie była tylko teoria spiskowa?


środa, 25 listopada 2020

Teorie spiskowe 2020 - Wątroba w mikroczipie

 



Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....


Do najczęściej powtarzanych i rozwijanych teorii spiskowych należy teoria o zagrożeniu szczepiennym, czyli dać się szczepić na wirusa, zwanego koroną, czy odpuścić sobie, bo to i tak nic nie da.

Na początku pandemii rozwijano teorię o zawartym, w planowanych wówczas szczepionkach, mikroczipie. Było to urzeczywistnienie wizji z filmu „Interkosmos”. Film ten opowiada o podróży pilota wojskowego w zminiaturyzowanej łodzi podwodnej wewnątrz ciała człowieka. Facet sobie tam pływał, oglądał wątrobę, serce, a nawet odkrył, że jest w ciąży. To znaczy nie on, ale jego ukochana, gdyż w wyniku wymiany płynów, w postaci bodajże kichnięcia, znalazł się w kobiecym ciele. 

W sumie źle by nie było. Nawet gdzieś napisałam, że dobrze byłoby mieć taki czip w sobie. Zwłaszcza podczas praktykowania medycyny telefonicznej. Taki lekarz pierwszego kontaktu miałby na monitorze wszystkie nasze narządy i wiedziałby, gdzie na przykład taki rak się umiejscowił... w wątrobie.... w żołądku.... Jakiej jest wielkości.... jeszcze leczyć czy już zaklepywać miejsce w chłodni zakładu pogrzebowego... bo wiadomo, pandemia, dużo ludzi umiera...

Już dobrze.... już przestaję....

Taki czip mógłby również wyjaśnić przyczynę innych, mniej oczywistych chorób leczonych w fazie początkowej, oczywiście telefonicznie. Gdybym go miała, być może nie trafiłabym latem do szpitala... Niestety, trafiłam, zrobiono mi wszystkie możliwe badania i nie znaleziono żadnych przyczyn uniemożliwiających mi wówczas egzystencję wśród zdrowych.

W sumie wyzdrowiałam i też nie wiem dlaczego.

Jednak większość z moich znajomych nie chce takiego mikroczipa u siebie. Powołuje się na inny film - „Apollo 13”. Uwięziony, wraz z kumplami, w statku kosmicznym na orbicie Tom Hanks w przypływie emocji usuwa ze swego ciała wszelkie rurki, napy i czujniki rejestrujące pracę jego organów wewnętrznych. Oczywiście wszystko jest widziane i rejestrowanie w NASA w Huston i wszyscy mogą śledzić takie serce Toma Hanksa na przykład. Ów więc krzyczy, że chce trochę prywatności w ciężkich czasach.

Cóż, są tacy co lubią rozmawiać o stanie swojej wątroby, są tacy co nie. W końcu choroba to prywatna sprawa.

niedziela, 22 listopada 2020

Teorie spiskowe 2020 – Terroryści, ekstremiście i cała reszta

 


.

Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który walczył o niepodległość, diabli wiedzą czyją.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....

Niedawno doczytałam się w sieci, iż rozprzestrzenianie się wiadomej zarazy spowodowane jest działalnością terrorystów, ekstremistów i wszelkich zorganizowanych grup przestępczych typu Cosa Nostra, Narcos i Gang spod Wólki Krzywej.

Dawniej taki terrorysta musiał kupić lub skonstruować bombę. A z taką bombą to nigdy nie wiadomo co się stanie, gdzie kiedy i kogo wysadzi w atmosferę. Trzeba ją przenosić, podnosić, przekazywać i umieścić. Przekonał się o tym bohater powieści Andrzeja Struga z 1910 roku pt. „Dzieje jednego pocisku”, które to dzieje zostały sfilmowane przez Agnieszkę Holland w 1980 roku pod podobnym tytułem z dopiskiem „Gorączka”.

Przenoszenie wiadomego wirusa jest znacznie bardziej proste.

Wystarczy zwinąć kilka testów, przetestować członków organizacji i wysłać w tłum takiego zakażonego. Oczywiście najlepiej takiego bezobjawowego, bo ten nie wzbudza podejrzeń. Człek kaszlący, smarkający i łapiący się za głowę wzbudza dziś o wiele więcej niepokoju niż terrorysta w masce. Wszak maski nosimy wszyscy, co wcale nie oznacza, ze jesteśmy członkami podejrzanej bojówki.

Idzie więc taki terrorysta do takiego na przykład kościoła. Śpiewa głośno, oddycha swobodnie i rozsiewa koronę na wysokościach. Robota lekka, łatwa i przyjemna. Jako że w kościołach najwięcej jest tych, w których wirus jest skierowany, znaczy się seniorów, terrorysta zadanie wypełnia bez jednego strzału.

Działanie terrorystyczne może się również odbyć bez konieczności kradzieży testów. Ważne! Jedno przestępstwo mniej! Wystarczy znaleźć takiego bezobjawowego i za drobną opłatą wysłać go do miejsca zgromadzenia licznego. Zawsze można mu jakiś kit wcisnąć, że niby o jakiś zakład o piwo chodzi, że teściową trzeba przestraszyć...

W każdym razie działania terrorystyczne ograniczają się do niezbędnego minimum. Najważniejsze to znaleźć tłum.

Z tym wiadoma wataha też nie ma problemu. Jest aktywna w mediach społecznościowych. To właśnie takiej zorganizowanej grupie przestępczej zawdzięczamy powstanie koalicji anykowidowej i antyszczepiennej. Według cytowanej przeze mnie teorii spiskowej są one „w prosty sposób wykorzystywane do inspirowania terroryzmu”(...) mogą być wykorzystywane do motywowania do ekstremalnych i niebezpiecznych działań.”

Jak wynika z powyższej teorii w Polsce spadkobiercy gangu Olsena nie patyczkują się. To oni stoją za zorganizowaniem Strajku Kobiet i Marszu Niepodległości.

Niektórzy dopatrują się ich aktywności także w działaniach szpitala na Stadionie Narodowym.... Tym razem w dezorganizacji jego działania...


czwartek, 19 listopada 2020

Teorie spiskowe 2020 - Bańki i Klasztor Shaolin

 


Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii wirusa zwanego koroną, ze względu na swój wygląd, który widzieli tylko uczeni i badacze. W Polsce dołączył do niego Strajk Kobiet, który stawał w obronie praw kobiet, sprawa pewnego kardynała, który stawał z kolei w obronie Kościoła oraz Marszu Niepodległości, który stawał w obronie niepodległości, diabli wiedzą czyjej.

Na tle tych wydarzeń rodziły się teorie spiskowe.... oto niektóre z nich....


O tym, że najpopularniejszy wirus zrodziła sama Matka Natura jako wyraz sprzeciwu przeciwko lekceważeniu jej praw przez człowieka, już pisałam. Dziś kolej na drugą teorię związaną z powstaniem wirusa.

Człowiek w warunkach laboratoryjnych sam sobie nagrabił, czyli wymyślił, skonstruował lub wyhodował. Tym człowiekiem był oczywiście Chińczyk, bo w Chinach to się zaczęło.

Najprościej o celową produkcję śmiercionośnej zarazy posądzić mandarynów, co to nieustannie dążą do wzrostu potęgi państwa na świecie. Sporo już zrobili w tym zakresie. Gdziekolwiek się nie rozejrzysz, to dostrzegasz produkty chińskie. Takie buty już nie są „Made in USA”, mają napis „Made in China”. Chińska bawełna wyparła ze światowych rynków inną bawełnę, w wyniku czego w Łodzi zamiast fabryki mamy Centrum Handlowe, a w Łomży po zakładach bawełnianych pozostał jedynie biurowiec przerobiony na prywatną szkołę wyższą.

Wirus miał zawładnąć światem. Gospodarki państw zarażonych miały upaść, a Chiny przejąć cały światowy rynek wszystkiego dobra, który człek wyprodukował. Oczywiście należało poświęcić trochę swoich ludzi, by działania uprawdopodobnić, ale co tam... Chińczycy poświecą się dla samych siebie! Obecnie epidemii tam nie ma, zwinęła się dość szybko jak na tak liczny kraj. Gospodarka chińska rozwija się. Nam też wcisnęli nieatestowane maseczki za pośrednictwem Antonowa. Teraz wciskają kolejne rzeczy. Koleżanka kupiła bańki chińskie próżniowe, co to cellulit mają zlikwidować.

Kto mógł owego wirusa wynaleźć? Powiecie, że naukowcy. A ja wam powiem, że to mnisi ze słynnego Klasztoru Shaolin. To tam wymyślono sztuki walki, to tam fachu uczył się słynny Bruce Lee, o Jacku Chanie nie wspominając. W klasztorze nadal są mnisi, nadal zajmują się sprawami religii i walki. Mogą prowadzić badania naukowe? Mogą. Tym bardziej, że do mnichów zajmujących się religią, nie ma dostępu, a religia jak wiemy z autopsji – może wszystko.

A czy w ogóle jest dostęp do Chin? A czy w ogóle wiemy co się tam dzieje? Dzieli nas przecież od nich 2400 km piętnastowiecznego muru.